CGM

Peja pojawił się pod Trybunałem Konstytucyjnym. Raper przyjechał tam po koncercie w warszawskiej Progresji

Karol Nawrocki mówi o "siłowym przejęciu"

2026.10.31

opublikował:

Peja_2020 Foto- @piotr_tarasewicz @cgm.pl-8

fot. P. Tarasewicz / CGM.PL

Peja znalazł się w samym centrum wydarzeń, które w nocy z 30 na 31 października wywołały ogromne emocje w polskiej polityce. Po koncercie w warszawskiej Progresji raper pojawił się pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego i opublikował zdjęcie budynku. Nie zamieścił jednak komentarza, który pozwalałby jednoznacznie określić jego stanowisko wobec trwającego sporu.

Peja po koncercie pojechał pod Trybunał Konstytucyjny

30 października Peja wystąpił w warszawskiej Progresji, rozpoczynając jubileuszową trasę związaną z 25-leciem albumu „Na legalu?”.

Po zakończeniu koncertu poznański raper pojawił się w okolicach siedziby Trybunału Konstytucyjnego przy al. Szucha.

Peja udostępnił w mediach społecznościowych zdjęcie budynku TK. Nie dodał jednak do fotografii politycznej deklaracji ani komentarza wyjaśniającego, dlaczego zdecydował się pojawić właśnie tam.

Gorąca noc pod Trybunałem Konstytucyjnym

W tym samym czasie wokół Trybunału trwał poważny konflikt polityczny.

Przed budynkiem zgromadzili się protestujący, a na miejscu znajdowały się znaczne siły policji. Doszło również do incydentów i przepychanek.

Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że funkcjonariusze działali wyłącznie na zewnątrz siedziby TK i zostali skierowani w to miejsce w celu zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Policja przekazała również, że zatrzymano trzy osoby, które miały przeskoczyć przez ogrodzenie i wejść na teren Trybunału.

Karol Nawrocki mówi o „siłowym przejęciu”

Do wydarzeń bardzo szybko odniósł się prezydent Karol Nawrocki.

W oficjalnym oświadczeniu stwierdził:

„Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”.

Prezydent wezwał również do „przywrócenia porządku prawnego” i opuszczenia terenu Trybunału przez siły policyjne znajdujące się na miejscu. Zapowiedział też pilne konsultacje z przedstawicielami sił parlamentarnych.

Policja odpowiada na zarzuty

Policja przedstawiła inną ocenę swojej obecności przed budynkiem.

W oficjalnym komunikacie podkreślono, że funkcjonariusze nie znajdowali się wewnątrz Trybunału i nie ingerowali w działalność instytucji.

„Policja nie prowadzi żadnych działań w siedzibie Trybunału, ograniczając je wyłącznie do terenu zewnętrznego” – przekazano.

Według KSP działania funkcjonariuszy miały wynikać z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa po otrzymaniu informacji o możliwym zagrożeniu dla sędziów, pracowników TK i porządku publicznego.

Rząd mówi o przywracaniu praworządności

Rząd prezentuje konflikt wokół Trybunału z zupełnie innej perspektywy.

Donald Tusk już wcześniej deklarował, że działania jego obozu politycznego mają służyć przywracaniu praworządności i umożliwieniu pracy sędziom wybranym przez Sejm.

„Państwo jest od tego, aby wszyscy respektowali prawo i Konstytucję” – mówił premier, komentując wcześniejsze wydarzenia związane z TK.

Określenia takie jak „zamach stanu” czy „siłowe przejęcie” pozostają więc elementem ostrego politycznego sporu, a nie bezspornym opisem nocnych wydarzeń.

Czy Peja poparł protestujących?

Sama obecność rapera pod Trybunałem wywołała zainteresowanie, ale na podstawie opublikowanego przez niego materiału nie można jednoznacznie stwierdzić, że przyjechał tam po to, by poprzeć którąkolwiek ze stron konfliktu.

Peja opublikował zdjęcie z miejsca wydarzeń, ale nie opatrzył go komentarzem politycznym.

Dlatego stwierdzenie, że solidaryzował się z protestującymi, byłoby na tym etapie interpretacją, a nie potwierdzonym faktem.

 

Pih również zareagował na wydarzenia pod TK

W przeciwieństwie do Pei jednoznaczne stanowisko przedstawił Pih.

Białostocki raper opublikował komentarz wymierzony w Donalda Tuska, w którym krytykował działania obecnej władzy i sugerował, że premier jeszcze bardziej podzieli społeczeństwo.

Peja na razie ograniczył się natomiast do pokazania swojej obecności pod budynkiem.

W efekcie po jubileuszowym koncercie w Progresji znalazł się w samym środku jednego z najgłośniejszych politycznych wydarzeń ostatnich godzin, ale bez publicznej deklaracji, po której stronie konfliktu się opowiada.