CGM

Peerzet wrócił i bezlitośnie uderza w polski rap. Mata, Fagata, Popek i TomB na celowniku. „Rozprostuj Matę, ktoś mi puścił Fagatę? Pytam ziomka – co ta dzi*ka ma wspólnego z rapem?”

"Boże, przywróć nam Meza oraz Ascetoholix”

2026.10.26

opublikował:

peerzet

Peerzet powraca z nowym utworem „JBĆ RAP” i nie zamierza oszczędzać nikogo. Raper w ostrych słowach komentuje kondycję współczesnej polskiej sceny hip-hopowej, uderzając między innymi w Matę, Fagatę, Popka i TomBa. Nie brakuje wulgarnych wersów, prowokacyjnych porównań oraz nawiązań do dawnych konfliktów. Artysta posuwa się nawet do stwierdzenia, że wolałby powrotu Meza i Ascetoholix, którzy przed laty byli regularnie krytykowani przez ortodoksyjnych słuchaczy rapu. Nowy numer Peerzeta to nie tylko seria personalnych zaczepek, ale również gorzki komentarz dotyczący kierunku, w jakim zmierza polski hip-hop.

Peerzet wraca z „JBĆ RAP”. Raper nie zostawia suchej nitki na współczesnej scenie

Peerzet zdecydował się na powrót w stylu, który doskonale pamiętają słuchacze śledzący polski rap od kilkunastu lat. Zamiast bezpiecznego singla, radiowego refrenu czy współpracy z popularnym przedstawicielem młodego pokolenia, postawił na bezkompromisową krytykę branży.

W utworze „JBĆ RAP” artysta przedstawia swoją ocenę aktualnej sytuacji na polskiej scenie. Jego zdaniem hip-hop coraz bardziej oddala się od fundamentów, na których został zbudowany.

Peerzet krytykuje współczesny mainstream, komercjalizację muzyki, korzystanie z usług ghostwriterów oraz obecność w rapie postaci, których popularność została zbudowana przede wszystkim poza muzyką.

Już od pierwszych wersów wyraźnie daje do zrozumienia, że nie utożsamia się z kierunkiem obranym przez część młodszych wykonawców.

W tekście pojawiają się również prowokacyjne odniesienia do Biggiego, Diddy’ego i R. Kelly’ego.

To zapowiedź numeru, w którym Peerzet nie próbuje szukać kompromisów ani przypodobać się nowej publiczności.

„Boże, przywróć nam Meza oraz Ascetoholix”. Peerzet wraca do czasów hip-hopolo

Jednym z najbardziej charakterystycznych momentów nowego utworu jest nawiązanie do Meza i grupy Ascetoholix.

Dla starszych fanów polskiego hip-hopu to nazwiska, które natychmiast przywołują wspomnienia dyskusji o komercjalizacji rapu na początku XXI wieku.

Mezo oraz Ascetoholix byli w tamtym okresie często krytykowani przez bardziej ortodoksyjną część środowiska. Ich muzyce zarzucano zbyt popowe brzmienie, nadmierną przystępność i odchodzenie od ulicznych korzeni gatunku.

Określenie „hip-hopolo” stało się wówczas jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli konfliktu między komercyjnym sukcesem a hip-hopową autentycznością.

Dzisiaj Peerzet wykorzystuje tamte wspomnienia, aby podkreślić swoje niezadowolenie ze współczesnego mainstreamu.

„Boże, przywróć nam Meza oraz Ascetoholix” – rapuje.

To ironiczne odwrócenie dawnych ocen. Artyści, których kiedyś traktowano jako symbol nadmiernego skomercjalizowania hip-hopu, w porównaniu z częścią dzisiejszych gwiazd wydają się Peerzetowi bardziej wartościowymi przedstawicielami gatunku.

Nie oznacza to jednak koniecznie zmiany jego muzycznych upodobań. Przywołanie dawnych wykonawców służy przede wszystkim podkreśleniu skali rozczarowania obecnym stanem sceny.

Fagata ostro zaatakowana przez Peerzeta. Dostało się również Macie

Jednym z najmocniejszych fragmentów utworu jest ten poświęcony Fagacie.

Internetowa celebrytka, która rozwija obecnie działalność muzyczną i została związana z wytwórnią Maty, znalazła się w centrum wyjątkowo wulgarnej krytyki.

Peerzet wprost podważa jej przynależność do środowiska hip-hopowego i kwestionuje to, czy jej twórczość powinna być traktowana jako rap.

Nie chodzi przy tym wyłącznie o samą Fagatę.

Artysta nawiązuje także do Maty, który zaangażował się w rozwijanie jej kariery muzycznej. W ten sposób krytyka zostaje skierowana zarówno w stronę wykonawczyni, jak i jednego z najpopularniejszych przedstawicieli młodego pokolenia polskich raperów.

Peerzet wykorzystuje grę słów z pseudonimem Maty, a następnie przechodzi do obraźliwych komentarzy pod adresem Fagaty.

W kolejnych wersach pojawia się nawet prowokacyjne nawiązanie do pandemii COVID-19.

Wypowiedzi mają wyraźnie zaczepny charakter i wpisują się w konwencję bezkompromisowego rapowego dissu, choć nowy utwór nie jest wymierzony wyłącznie w jednego konkretnego przeciwnika.

Krytyka Fagaty wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą obecności influencerów w branży muzycznej.

W ostatnich latach coraz więcej internetowych twórców zaczęło publikować własne single, często osiągając wysokie wyniki odtworzeń i szybko budując rozpoznawalność wśród słuchaczy.

Dla części środowiska to naturalny efekt przemian przemysłu rozrywkowego. Inni, podobnie jak Peerzet, uważają, że popularność internetowa nie zawsze idzie w parze z umiejętnościami rapowymi.

Popek również oberwał. Peerzet nawiązuje do głośnej afery z psem

Na celowniku Peerzeta znalazł się również Popek.

Artysta nawiązuje do głośnej kontrowersji związanej z opublikowanym przez Popka materiałem z owczarkiem niemieckim, który wywołał oburzenie w internecie.

Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych i doprowadziła do kolejnych dyskusji dotyczących zachowania rapera oraz granic prowokacji w działalności internetowej.

Peerzet wykorzystuje ten temat do zbudowania kolejnej złośliwej puenty.

W swoim wersie zestawia dawny wizerunek Popka jako bezkompromisowego buntownika z kontrowersją, która pojawiła się wokół jego internetowej aktywności.

To jeden z najbardziej dosadnych fragmentów całego numeru.

Warto podkreślić, że jest to artystyczna, wulgarna zaczepka i nawiązanie do publicznej kontrowersji, a nie ustalenie dotyczące ewentualnej odpowiedzialności prawnej Popka.

Peerzet uderza w TomBa. Wraca temat ghostwriterów i dawnego beefu

Kolejną osobą, która pojawia się w „JBĆ RAP”, jest TomB.

W tym przypadku odniesienie ma dodatkowe znaczenie, ponieważ Peerzet i TomB mieli już w przeszłości konflikt na polskiej scenie rapowej.

Teraz temat powraca w kontekście ghostwritingu, czyli pisania tekstów dla innych wykonawców.

Peerzet sugeruje w utworze, że niektórzy artyści korzystają z pomocy autorów, a następnie kreują swój wizerunek na podstawie wersów, których sami nie napisali.

W jednym z fragmentów pojawia się bezpośrednia wzmianka o TomBie jako osobie mającej tworzyć teksty dla innych raperów.

Nie jest to jednak dowód, że konkretny wskazany wykonawca korzystał z takich usług. To zarzut i element rapowej narracji Peerzeta.

Sam autor „JBĆ RAP” przeciwstawia takiemu modelowi swoją działalność.

Podkreśla, że samodzielnie pisze teksty, a także zajmuje się produkcją własnych bitów.

W ten sposób próbuje zaznaczyć różnicę między własnym podejściem do hip-hopu a praktykami, które krytykuje wśród części współczesnych twórców.

Ghostwriting w polskim rapie. Dlaczego temat wciąż wzbudza kontrowersje?

Korzystanie z ghostwriterów od lat pozostaje jednym z najbardziej dyskusyjnych zagadnień w hip-hopie.

W innych gatunkach muzycznych współpraca z zawodowymi autorami tekstów jest powszechną praktyką. W rapie sytuacja wygląda inaczej, ponieważ autentyczność i osobisty charakter przekazu tradycyjnie odgrywają bardzo istotną rolę.

Dla wielu słuchaczy raper powinien samodzielnie tworzyć swoje wersy, ponieważ to właśnie tekst stanowi jeden z podstawowych elementów jego artystycznej tożsamości.

Z drugiej strony współczesna produkcja muzyczna coraz częściej opiera się na współpracy całych zespołów twórczych.

Niektórzy artyści otwarcie wymieniają współautorów utworów, inni nie ujawniają szczegółów procesu powstawania muzyki.

Peerzet w swoim nowym singlu jednoznacznie opowiada się po stronie tradycyjnego podejścia do rapu.

Jego zdaniem samodzielne pisanie tekstów i tworzenie muzyki pozostają ważnymi wyznacznikami wiarygodności artysty.

Mata, Fagata, Popek i TomB. Dlaczego Peerzet atakuje właśnie te postacie?

Wybór artystów wymienionych w „JBĆ RAP” nie wydaje się przypadkowy.

Każda z tych postaci reprezentuje inne zjawisko obecne we współczesnym polskim hip-hopie.

Mata symbolizuje ogromny sukces komercyjny młodego pokolenia i coraz silniejsze powiązania rapu z szeroko rozumianym show-biznesem.

Fagata reprezentuje twórców, którzy rozpoczynali działalność od budowania rozpoznawalności w internecie, a dopiero później zajęli się muzyką.

Popek jest przykładem artysty, którego kariera od lat opiera się nie tylko na nagraniach, ale również na kontrowersyjnym wizerunku i aktywności medialnej.

TomB pojawia się natomiast jako punkt odniesienia w dyskusji o autorstwie tekstów i kulisach powstawania rapowych utworów.

Łącząc te nazwiska w jednym numerze, Peerzet tworzy przekrojowy komentarz na temat zjawisk, które w jego ocenie negatywnie wpływają na kondycję gatunku.

Nie jest to więc klasyczny diss skierowany do jednego przeciwnika, ale szerszy atak na współczesną scenę.

Peerzet powraca do korzeni. Czy polski rap potrzebuje takich utworów?

Premiera „JBĆ RAP” pokazuje, że Peerzet pozostaje przywiązany do sposobu tworzenia hip-hopu, który był szczególnie popularny wśród bardziej bezkompromisowych wykonawców poprzednich dekad.

Jego nowy utwór opiera się na mocnych wersach, personalnych odniesieniach, grze słów i manifestowaniu własnego podejścia do muzyki.

Nie ma tutaj prób dostosowania się do aktualnych trendów ani budowania radiowego przeboju.

Zamiast tego raper otwarcie wyraża frustrację dotyczącą kondycji polskiego hip-hopu.

Jednocześnie warto zauważyć, że krytykowane przez niego zjawiska są częścią znacznie szerszej przemiany rynku muzycznego.

Media społecznościowe, platformy streamingowe i rozwój internetowego marketingu zmieniły sposób, w jaki artyści zdobywają popularność.

Dzisiaj sukces muzyczny może wynikać zarówno z umiejętności, jak i ze skutecznego budowania własnej marki.

Dla jednych to szansa na rozwój gatunku i dotarcie do nowych odbiorców. Dla innych oznacza odejście od zasad, które przez lata definiowały kulturę hip-hopową.

Peerzet wyraźnie należy do tej drugiej grupy.

Czy „JBĆ RAP” wywoła odpowiedzi ze strony Maty, Fagaty, Popka lub TomBa?

Największe pytanie po premierze utworu dotyczy ewentualnych reakcji artystów, których Peerzet wymienił w swoich wersach.

Szczególnie interesujący może okazać się wątek TomBa, ponieważ obaj raperzy mają już za sobą historię konfliktu.

Nie wiadomo jednak, czy którykolwiek z zaatakowanych wykonawców zdecyduje się odpowiedzieć muzycznie.

Nie każdy personalny wers musi oznaczać początek nowego beefu. Czasami podobne zaczepki pozostają jedynie elementem artystycznej prowokacji.

W przypadku „JBĆ RAP” najważniejszy wydaje się jednak sam przekaz utworu.

Peerzet wrócił, aby przypomnieć, że nie wszyscy przedstawiciele starszego pokolenia akceptują kierunek rozwoju współczesnego hip-hopu.

Przywołanie Meza i Ascetoholix, ataki na Fagatę i Matę, kontrowersyjny wers o Popku oraz nawiązanie do ghostwriterów pokazują, jak wiele zastrzeżeń ma do dzisiejszej sceny.

Jego nowy singiel jest zarazem powrotem do dawnych rapowych sporów i komentarzem do rzeczywistości, w której popularność artysty nie zawsze zależy wyłącznie od jego muzycznych umiejętności.