Joe Jonas otwarcie opowiedział o trudnym okresie swojej kariery. Wokalista przyznał, że rozczarowujące wyniki sprzedaży jego pierwszego solowego albumu „Fastlife” mocno wpłynęły na jego psychikę. Artysta zaczął doświadczać ataków paniki i dolegliwości fizycznych. Ostatecznie zdecydował się skorzystać z terapii, choć początkowo nie był przekonany, że jej potrzebuje.
Joe Jonas wspomina trudny moment swojej kariery
Joe Jonas wrócił wspomnieniami do 2011 roku i premiery swojego pierwszego solowego albumu „Fastlife”. Muzyk miał wówczas za sobą ogromny sukces Jonas Brothers i oczekiwał, że jego solowa kariera również szybko nabierze rozpędu.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Album zajął 15. miejsce na amerykańskiej liście sprzedaży, a promujący go singiel „See No More” dotarł maksymalnie do 92. pozycji.
Dla artysty, który był przyzwyczajony do sukcesów osiąganych razem z braćmi, takie wyniki okazały się dużym rozczarowaniem.
„Jeśli to zrobię, to znaczę coś”
Podczas podcastu „Hey Jonas!”, który Joe prowadzi razem z braćmi Nickiem i Kevinem, wokalista opowiedział, jak bardzo uzależnił wówczas własną samoocenę od wyników muzycznych.
Jonas przyznał, że gdzieś głęboko w sobie zaczął postrzegać sukces albumu jako dowód własnej wartości. Jeśli płyta odniosłaby sukces, miałoby to dla niego oznaczać, że sam jako artysta jest wystarczająco dobry.
Kiedy wyniki okazały się gorsze od oczekiwanych, mocno odbiło się to na jego samopoczuciu.
Joe Jonas zaczął mieć ataki paniki
Wokalista przyznał, że presja związana z solową karierą zaczęła przekładać się również na jego zdrowie fizyczne.
„Zacząłem mieć ataki paniki i zacząłem odczuwać fizyczny ból”.
Jonas zdecydował się skonsultować z lekarzem. Badania nie wykazały jednak problemów zdrowotnych. Lekarz zasugerował mu, aby porozmawiał z terapeutą.
Początkowo artysta był bardzo sceptyczny wobec tego pomysłu.
Początkowo nie chciał słyszeć o terapii
Joe Jonas wspomina, że pierwszą reakcją na sugestię lekarza było zdziwienie.
Nie rozumiał, dlaczego miałby potrzebować terapeuty. Zamiast tego próbował radzić sobie ze stresem na własną rękę. Jednym ze sposobów były długie przejażdżki rowerowe, podczas których mógł odłożyć telefon i odciąć się od presji związanej z karierą.
Z czasem jednak zdecydował się porozmawiać ze specjalistą.
Jak się okazało, była to jedna z najlepszych decyzji, jakie mógł wówczas podjąć.
Jonas wspomina, że podczas pierwszej rozmowy bardzo się wzruszył i przez długi czas płakał. Później zrozumiał jednak, jak bardzo potrzebował takiego wsparcia.
Terapia pomogła mu także w późniejszych momentach życia
Joe Jonas podkreślił, że terapia nie była dla niego rozwiązaniem wyłącznie jednego problemu. Z czasem stała się ważnym elementem radzenia sobie również z innymi trudnymi wydarzeniami, które pojawiały się w jego życiu.
Dziś muzyk mówi o tym doświadczeniu znacznie bardziej otwarcie. Historia związana z „Fastlife” pokazała mu, jak łatwo można uzależnić własną wartość od sukcesów zawodowych i reakcji innych ludzi.
Joe Jonas wrócił do solowej kariery
Po latach Joe Jonas ponownie skupił się na muzyce solowej. W ubiegłym roku wydał album „Music For People Who Believe In Love”, który był jego pierwszą solową płytą pod własnym nazwiskiem od 14 lat.
Artysta pozostaje również członkiem Jonas Brothers, zespołu tworzonego wspólnie z Nickiem i Kevinem.
W ostatnim czasie Jonas pojawił się także gościnnie podczas występu Teddy’ego Swimsa na Coachelli 2026. Muzycy wykonali wspólnie utwór Jonas Brothers „When You Look Me in the Eyes”.
Dziś Joe Jonas może więc spojrzeć na swoją pierwszą solową płytę z większym dystansem. Choć „Fastlife” nie osiągnęło wyników, których oczekiwał, doświadczenia związane z tamtym okresem nauczyły go czegoś, czego nie da się zmierzyć miejscem na liście przebojów.