fot. mat. pras.
Eddie Vedder uczcił pamięć swojego wieloletniego przyjaciela Glena Hansarda w wyjątkowy sposób. Frontman Pearl Jam pojawił się na jednej z najbardziej znanych ulic Dublina i zagrał tam jako uliczny muzyk – dokładnie w miejscu, w którym Hansard przed laty rozpoczynał swoją muzyczną drogę.
Eddie Vedder zagrał w miejscu związanym z Glenem Hansardem
Vedder pojawił się na Grafton Street po pogrzebie Glena Hansarda, który odbył się w katedrze św. Patryka w Dublinie. Towarzyszyli mu lokalni muzycy, a sam artysta sięgnął po gitarę należącą do zmarłego przyjaciela.
Podczas krótkiego występu Eddie Vedder wykonał między innymi „Black” Pearl Jam oraz „Drive All Night” Bruce’a Springsteena.
Gest miał szczególne znaczenie, ponieważ właśnie na Grafton Street Hansard zaczynał swoją karierę. Muzyk występował tam jako uliczny artysta już jako 13-latek.
Hansard, znany przede wszystkim jako lider zespołu The Frames oraz połowa duetu The Swell Season, zmarł w ubiegłym miesiącu w wieku 56 lat w wyniku tragicznego wypadku motocyklowego w Dublinie.
Eddie Vedder wcześniej wystąpił na pogrzebie przyjaciela
To nie był pierwszy raz, kiedy Vedder oddał hołd Hansardowi. Podczas uroczystości pogrzebowych w katedrze św. Patryka frontman Pearl Jam wystąpił razem z Markétą Irglovą oraz członkami The Frames.
Muzycy wykonali „The Song of Good Hope”, oddając w ten sposób hołd zmarłemu artyście.
W uroczystości uczestniczył również Bono z U2. Wokalista zaprezentował mówioną wersję „Beautiful Day”, zmieniając część tekstu utworu tak, aby nawiązać do Hansarda.
Hansard i Vedder przez lata byli bliskimi przyjaciółmi
Relacja obu muzyków sięgała ponad 15 lat. Hansard wielokrotnie towarzyszył Vedderowi podczas jego solowych tras koncertowych – między innymi w 2011, 2012, 2017 i 2019 roku.
Krótko przed śmiercią Hansard opowiadał o ich przyjaźni i wspominał sytuację, która miała ogromny wpływ na ich relację.
Muzyk wspominał tragiczne wydarzenie podczas jednego ze swoich koncertów, kiedy młody mężczyzna popełnił samobójstwo na scenie. Hansard przyznał, że sytuacja była dla niego niezwykle traumatyczna i poważnie zastanawiał się wówczas nad odwołaniem trasy.
Wtedy niespodziewanie zadzwonił do niego Eddie Vedder.
„To było niezwykle życzliwe. Rozmawialiśmy przez godzinę i zapytał: »Czy mogę zadzwonić jutro?«”.
Vedder miał kontaktować się z Hansardem przez kolejnych pięć dni, upewniając się, że jego przyjaciel radzi sobie po traumatycznym wydarzeniu.
Ich przyjaźń przerodziła się także we współpracę muzyczną
Kiedy The Frames pojawili się później w Seattle, Hansard skontaktował się z Vedderem. Wokalista Pearl Jam zaprosił go wówczas do studia, gdzie wspólnie pracowali nad coverem utworu „Sleepless Nights” The Everly Brothers.
Hansard uważał tę współpracę za szczególnie ważną. Vedder chciał, aby muzyka pomogła przyjacielowi uporać się z traumą, ale sam również miał własne bolesne doświadczenia.
Wokalista Pearl Jam zmagał się z konsekwencjami tragedii podczas festiwalu Roskilde w 2000 roku, gdzie w wyniku naporu tłumu zginęło dziewięciu fanów.
Hansard podkreślał, że właśnie wtedy rozpoczęła się ich wyjątkowa przyjaźń.
„To był początek trwającej już 15 lat, bardzo bliskiej przyjaźni z tym pięknym człowiekiem”.
„On ma całe serce”
Hansard przez lata bardzo ciepło wypowiadał się o Vedderze. Podkreślał jego empatię, lojalność i gotowość do pomocy w najtrudniejszych momentach.
„To jest źródło ludzkiej dobroci i przyzwoitości. On ma całe serce”.
Występ Veddera na Grafton Street był więc czymś więcej niż zwykłym koncertem ulicznym. Artysta stanął dokładnie w tym miejscu, które było ważną częścią początków muzycznej drogi jego przyjaciela. Grając na gitarze Hansarda, w symboliczny sposób pożegnał człowieka, z którym przez ponad dekadę łączyła go wyjątkowa więź.