Britney Spears opublikowała emocjonalny wpis, w którym odniosła się do współczesnych artystek inspirujących się estetyką z początków jej kariery. Wokalistka podkreśliła, że charakterystyczny wizerunek szkolnej uczennicy nie był w jej przypadku wykreowaną pozą, lecz częścią jej prawdziwego życia. Przy okazji odpowiedziała też tym, którzy uważają, że należy już wyłącznie do historii popkultury.
Britney Spears: „U mnie było to prawdziwe”
44-letnia artystka zabrała głos na Instagramie, odnosząc się do powrotu mody i estetyki charakterystycznej dla końca lat 90. i początku XXI wieku.
Jej zdaniem część młodszych wokalistek odtwarza dziś wizerunek, z którym ona sama była utożsamiana na początku kariery.
„Wiele dziewczyn w zeszłym roku zdecydowanie miało dokładnie ten sam wizerunek, jaki miałam, gdy byłam młodsza. To fajne, ale przynajmniej u mnie było to prawdziwe” – napisała Spears.
Wokalistka dodała, że sama naprawdę była „szkolną kujonką”, a współczesną kulturę ocenia jako znacznie bardziej sztuczną i opartą na pozorach.
Kultowy wizerunek z „…Baby One More Time”
Słowa Britney szybko skojarzono z jednym z najbardziej rozpoznawalnych teledysków w historii popu.
W klipie do „…Baby One More Time” z 1998 roku Spears wystąpiła w stylizacji inspirowanej szkolnym mundurkiem – białej koszuli, krótkiej spódniczce i charakterystycznych warkoczykach.
Teledysk stał się światowym fenomenem, a sam utwór dotarł na pierwsze miejsce Billboard Hot 100.
To właśnie ten wizerunek przez lata był wielokrotnie odtwarzany i reinterpretowany przez popkulturę.
Czy miała na myśli Sabrinę Carpenter, Tate McRae albo Addison Rae?
Britney nie wskazała w swoim wpisie żadnej konkretnej artystki.
Mimo to zagraniczne media zaczęły zestawiać jej słowa z młodszymi gwiazdami, które w ostatnich latach były porównywane do Spears pod względem estetyki, choreografii czy scenicznego wizerunku.
W tym kontekście pojawiają się m.in. nazwiska Sabriny Carpenter, Tate McRae i Addison Rae.
Nie ma jednak podstaw, by twierdzić, że Britney bezpośrednio kierowała swoje słowa właśnie do którejś z nich.
„Nie jestem historią. Jestem proroctwem”
Najmocniejszy fragment wpisu dotyczył komentarzy sugerujących, że najlepsze lata kariery Spears należą już do przeszłości.
„Dla wszystkich dziewczyn, które mówią, że jestem historią… JESTEM PROROCTWEM” – napisała.
Artystka wróciła również pamięcią do pierwszych lat kariery, kiedy intensywnie pracowała przy teledyskach, występach i rozbudowanych choreografiach.
„Te lata były bezcenne. Byłam taka młoda i naiwna. Świat był wobec mnie okrutny, a ja wciąż stoję, żyję i marzę” – dodała.
Britney Spears wraca też do archiwalnej muzyki
Wpis pojawił się niedługo po premierze niepublikowanego wcześniej utworu „She’ll Never Be Me”.
Piosenka powstała wiele lat temu, a Spears współtworzyła ją z Justinem Timberlake’em.
Nagranie jest również związane z jubileuszowym wydaniem albumu „Britney”, przygotowanym z okazji 25-lecia jego premiery.
Dla fanów jest to kolejny powrót do okresu, w którym Spears budowała swój najbardziej rozpoznawalny wizerunek i pozycję jednej z największych gwiazd światowego popu.