Jay-Z ponownie znalazł się w centrum uwagi za sprawą wieloletniego sporu sądowego dotyczącego mężczyzny, który od lat twierdzi, że jest jego synem. Tym razem raper złożył dokumenty związane z postępowaniem upadłościowym Lillie Coley – matki chrzestnej Rymira Satterthwaite’a.
Według dokumentów sądowych artysta domaga się, aby zasądzona na jego rzecz kwota 119 tysięcy dolarów nie została umorzona w ramach postępowania upadłościowego kobiety.
Raper twierdzi, że padł ofiarą wieloletniego nękania
Pełnomocnicy Jaya-Z argumentują, że należność nie powinna zostać anulowana, ponieważ została zasądzona w związku z działaniami, które sąd miał uznać za oparte na fałszywych oświadczeniach i wprowadzających w błąd informacjach.
W dokumentach prawnych złożonych przez muzyka wskazano również, że przez ostatnią dekadę Lillie Coley miała prowadzić wobec niego działania określane jako nękanie. Według prawników obejmowały one liczne pozwy, internetowe kampanie oraz publiczne wypowiedzi wymierzone w rapera.
Spór dotyczy mężczyzny podającego się za syna Jaya-Z
Sprawa jest związana z Rymirem Satterthwaitem, który od wielu lat publicznie twierdzi, że Jay-Z jest jego biologicznym ojcem. Mężczyzna utrzymuje, że jego matka, Wanda, miała relację z raperem, w wyniku której przyszedł na świat.
Jay-Z konsekwentnie zaprzecza tym twierdzeniom i od lat kwestionuje je na drodze sądowej. Według artysty wszystkie pozwy składane przeciwko niemu przez Lillie Coley zostały oddalone.
Jay-Z mówi o wysokich kosztach procesu
W złożonych dokumentach raper podkreśla, że wieloletni spór kosztował go już setki tysięcy dolarów wydanych na obsługę prawną. Zdaniem Jay-Z działania Lillie Coley i Rymira Satterthwaite’a miały charakter uporczywy, dlatego chce mieć pewność, że kobieta nie uniknie obowiązku zapłaty zasądzonej kwoty.
Sprawa nadal jest w toku
Lillie Coley złożyła do sądu wniosek o oddalenie żądania Jaya-Z. Utrzymuje, że raper nie spełnił wszystkich wymogów proceduralnych niezbędnych do skutecznego zgłoszenia swoich roszczeń w postępowaniu upadłościowym.
Na razie sąd nie wydał ostatecznej decyzji, a sprawa pozostaje w toku.