"Katuję płytę Jamesa Baya, ale jednocześnie mam nowego Marduka".
11 lat temu
Wydaliśmy "Serwus" sami, bo trzeba było wydać nielegal, zanim wejdziemy na legal.
Rozmawiamy o agencji eventowo-marketingowej.
"Dlaczego mam się domagać, by nazywać mnie Katarzyną? Nawet na pana Komorowskiego mówią czasem w skrócie".
"Musimy wprowadzić świeży powiew do polskiego reggae".
"Dziś każdy może sobie kupić aparat, dyktafon, plakietkę i nazwać siebie dziennikarzem".
"To jest ten moment, kiedy mogę sobie pozwolić na krzyk, na jakieś chore ruchy".
"Eis był moim największym idolem. Wyprzedził swój czas".
"Artyści powinni pozwalać sobie jako pierwsi na to, na co inni sobie nie pozwalają".
"Mam megapomysł na następny album".
"Cały problem ze Skowytem polega na tym, że wszystko robimy kompletnie chaotycznie".
"Wpie***enie rapera w symfonikę to jest wyzwanie".
"Jak jeździliśmy polonezem, ludzie się z nas śmiali. Jak kupiłem sobie lepsze auto, przeszkadzało im to jeszcze bardziej".
"Fani ciągle pytają, kiedy zagramy nowe piosenki. A jak gramy, idą do baru, żeby wrócić na stare".
"Od 15 roku życia marzyłem, by zostać gwiazdą rocka".
"Miasteczko na końcu świata, gdzie zjeżdża się pół świata" - opowiada o Cieszanowie Artur Tylmanowski.
"Myślę, że większość się frustruje, nawet kiedy mówi, że ma wyjebane".
"Osoba, która rysowała okładkę, nie do końca zrozumiała koncepcję. Nie oceniajcie po niej płyty".
"Nie mam poczucia, że musiałam się sprzedać, zrobić singla pod jakieś tam wytyczne".
"Nie jestem popularny, a rozpoznawalny... to się zdarzy raz na miesiąc. Świętujemy wtedy".
"REM" to najlepszy utwór jaki nagrałem w życiu.