Kiedy kilka miesięcy temu Foo Fighters zwolnili Josha Freese’a, perkusista nie ukrywał rozgoryczenia. Muzyk nie rozumiał decyzji zespołu i chcąc podkreślić, że niczym nie zasłużył sobie na takie traktowanie, opublikował w ramach żartu dziesięć irracjonalnych powodów, dla których go wywalono.
Od tego czasu sporo się zmieniło. Freese wrócił do Nine Inch Nails, tymczasem dotychczasowy perkusista grupy Trenta Reznora Ilan Rubin (to właśnie z nim NIN wystąpili na tegorocznym Open’erze)… trafił do Foo Fighters.
Freese udzielił „New York Timesowi” pierwszego wywiadu od czasu zwolnienia z FF. Muzyk nie narzeka już na decyzję zespołu, zamiast temu mówi za to, że nie do końca dobrze czuł się tamtej grupie.
„To nie była muzyka, z którą się utożsamiałem”
– Wszedłem tam jako ten, który ma uratować sytuację po śmierci Taylora Hawkinsa. Czułem się, jakbym cały czas musiał zasuwać na pełnych obrotach – powiedział Josh, dodając, że „tak naprawdę to nie była muzyka, z którą się utożsamiał”.
Zapytany o sytuację, w której praktycznie zamienił się miejscami z Ilanem Rubinem, Freese odpowiedział: – Nie mogłem w to uwierzyć. Ale Ilan jest fenomenalnym perkusistą, fenomenalnym muzykiem. Idealnie sprawdzi się w tej roli.
W wywiadzie padło również pytanie o to, czy istnieje możliwość, że zobaczymy Freese’a w szeregach Pearl Jam po tym, jak Matt Cameron opuścił szeregi zespołu. Perkusista powiedział, że nie otrzymał żadnej propozycji, ale zaznaczył: – Cokolwiek się wydarzy, będę tam, na scenie. To jedyne, czego kiedykolwiek chciałem.