Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl
Red Hot Chili Peppers zagrali wyjątkowy koncert w Hollywood Palladium, podczas którego sięgnęli po utwory niewykonywane na żywo od ponad 20 lat. W repertuarze znalazły się m.in. „Organic Anti-Beat Box Band” i „Blackeyed Blonde” z czasów gitarzysty Hillela Slovaka, a także „Nevermind”, którego z Johnem Frusciante zespół nie grał od 1992 roku.
Red Hot Chili Peppers zagrali charytatywnie w Hollywood
Koncert odbył się 17 października w Hollywood Palladium i był częścią obchodów 25-lecia Silverlake Conservatory Of Music.
Szkoła muzyczna została założona przez basistę Red Hot Chili Peppers Flea oraz współpracującego z grupą Keitha „Tree” Barry’ego.
Dochód z wydarzenia został przeznaczony na działalność organizacji. Wieczór poprowadził komik Marc Maron, a poza RHCP na scenie pojawili się również Dave Grohl i Vince Staples.
„Organic Anti-Beat Box Band” pierwszy raz od 2000 roku
Red Hot Chili Peppers przygotowali na tę okazję 11-utworowy set.
Koncert rozpoczęli improwizowanym jamem, po którym zabrzmiało „Can’t Stop”. Później pojawiły się jednak znacznie większe niespodzianki.
Zespół wykonał „Organic Anti-Beat Box Band” z albumu „The Uplift Mofo Party Plan” z 1987 roku.
Było to pierwsze wykonanie utworu na żywo od 2000 roku.
Wrócił także „Blackeyed Blonde”
Drugim wielkim powrotem było „Blackeyed Blonde” z płyty „Freaky Styley” z 1985 roku.
Ten utwór również nie pojawiał się w setlistach Red Hot Chili Peppers od 2000 roku.
Oba nagrania pochodzą z okresu, w którym gitarzystą zespołu był Hillel Slovak – jeden z założycieli grupy i postać, która miała ogromny wpływ na jej wczesne brzmienie.
Powrót do tych kompozycji był więc nie tylko koncertową ciekawostką, ale również symbolicznym nawiązaniem do najwcześniejszego etapu historii RHCP.
„Nevermind” z Johnem Frusciante po raz pierwszy od 1992 roku
To nie był jednak koniec rzadkości.
Zespół sięgnął również po „Nevermind”.
Co szczególnie istotne, był to pierwszy raz od 1992 roku, kiedy Red Hot Chili Peppers wykonali ten utwór na żywo z Johnem Frusciante.
Gitarzysta zagrał również rzadko wykonywany cover „Will You Love Me Tomorrow?” Carole King.
W setliście znalazły się też nowsze utwory
Poza archiwalnymi kompozycjami Red Hot Chili Peppers nie zabrakło także nowszego repertuaru.
Grupa zagrała m.in. „Black Summer”, „Eddie” i „Whatchu Thinkin'”.
Pojawiły się również znane koncertowe pewniaki, w tym „Hey” oraz „Give It Away”.
W efekcie set połączył trzy różne etapy historii zespołu – początki z Hillelem Slovakiem, okres związany z Johnem Frusciante oraz najnowsze wydawnictwa.
Powrót do czasów Hillela Slovaka nie jest przypadkowy
Koncert nastąpił kilka miesięcy po premierze dokumentu poświęconego początkom Red Hot Chili Peppers i ogromnemu wpływowi Hillela Slovaka na zespół.
Muzycy podkreślali wcześniej, że nie mieli kreatywnej kontroli nad filmem, ale zgodzili się na udział w wywiadach z szacunku i miłości do dawnego kolegi.
Flea później przyznał, że cieszy się z powstania produkcji, ponieważ dzięki niej więcej osób może dowiedzieć się, jak ważną postacią Slovak pozostaje dla zespołu.
Anthony Kiedis już wcześniej mówił natomiast, że „energia Hillela Slovaka nigdy tak naprawdę nie zniknęła”.
Dave Grohl również przygotował niespodzianki
Podczas tego samego wieczoru wystąpił także Dave Grohl.
W jego siedmioutworowym secie dominowały piosenki Foo Fighters, w tym „Times Like These” i „My Hero”.
Na scenie pojawiła się również jego córka Violet Grohl.
Grohl wykonał także covery „Nausea” grupy X oraz „Young Man Blues” Mose’a Allisona, a następnie zaprosił członków Foo Fighters do wspólnego wykonania „Baker Street” Gerry’ego Rafferty’ego.
Był to ich pierwszy cover tego utworu od 2007 roku.
Red Hot Chili Peppers bez nowego albumu
Ostatnie studyjne albumy Red Hot Chili Peppers – „Unlimited Love” i „Return of the Dream Canteen” – ukazały się w 2022 roku.
Na razie zespół nie zapowiedział kolejnej płyty.
W maju grupa sprzedała natomiast prawa do swojego katalogu nagraniowego Warner Music Group w transakcji wartej ponad 300 mln dolarów.
Flea rozwija także działalność solową. Niedawno wydał debiutancki album „Honora”, na którym powrócił do swoich jazzowych korzeni.
Hollywoodzki koncert pokazał jednak, że Red Hot Chili Peppers nadal chętnie wracają do najstarszych fragmentów własnej historii – także tych, których od dekad nie było na koncertowych setlistach.