Paris Jackson domaga się przekazania około 600 mln dolarów z majątku Michaela Jacksona do rodzinnego funduszu powierniczego. Pieniądze mają w przyszłości trafić do niej oraz jej braci – Prince’a i Bigiego. Córka Króla Popu twierdzi, że mimo upływu ponad 17 lat od śmierci artysty fundusz wciąż nie został zasilony w sposób, jaki – jej zdaniem – przewidywał plan pozostawiony przez ojca.
Paris Jackson złożyła wniosek w sądzie
Wniosek trafił do sądu w Los Angeles 29 października.
Paris Jackson domaga się częściowego podziału majątku ojca i przekazania środków do Michael Jackson Family Trust, utworzonego z myślą o trojgu dzieci wokalisty.
Według dokumentów przywoływanych przez jej prawników beneficjenci mieli zacząć otrzymywać dochody ze swoich udziałów po ukończeniu 21 lat, a kolejne części majątku miały być wypłacane w wieku 30, 35 i 40 lat.
Prince wkrótce skończy 30 lat, Paris ma 28 lat, a Bigi 24.
Zdaniem córki Michaela Jacksona plan nadal nie został jednak w pełni wdrożony.
„Ponad 17 lat po jego śmierci rodzinny fundusz Michaela Jacksona nadal nie został zasilony” – napisano we wniosku.
Paris Jackson chce 600 mln dolarów dla siebie i braci
Prawnicy Paris przekonują, że zarządcy majątku dysponują wystarczającymi środkami, by przynajmniej częściowo zasilić fundusz.
W dokumentach wskazano kilka dużych transakcji przeprowadzonych po śmierci Michaela Jacksona.
Chodzi m.in. o sprzedaż udziałów w EMI Music Publishing za 287,5 mln dolarów, sprzedaż posiadłości Neverland za 22 mln dolarów oraz umowę z Sony dotyczącą katalogu muzycznego Michaela Jacksona i innych praw.
Według strony Paris transakcje te miały przynieść łącznie ponad miliard dolarów przed odliczeniem kosztów i podatków.
Z rozliczeń majątku ma również wynikać, że pod koniec 2024 roku znajdowało się w nim około 850 mln dolarów w gotówce i innych płynnych aktywach.
Po uwzględnieniu zobowiązań, zdaniem Paris, do rodzinnego funduszu można byłoby przekazać około 600 mln dolarów.
Paris Jackson nie chce być zależna od decyzji wykonawcy testamentu
Córka Michaela Jacksona uważa, że brak środków w funduszu pozostawia ją i jej braci zbyt mocno zależnymi od decyzji zarządców spadku.
W szczególności chodzi o Johna Brankę, który po śmierci Johna McClaina w maju 2026 roku pozostał jedynym wykonawcą testamentu Michaela Jacksona.
Zdaniem Paris to właśnie zarządca decyduje obecnie o wysokości i terminach wypłat.
Jej wniosek ma doprowadzić do sytuacji, w której większa część majątku zostanie formalnie przeniesiona do rodzinnego funduszu.
Zarządcy majątku odpowiadają na zarzuty
Przedstawiciele spadku po Michaelu Jacksonie nie zgadzają się z interpretacją przedstawioną przez Paris.
Twierdzą, że na potrzeby dzieci artysty przekazano już ponad 200 mln dolarów.
Podkreślają również, że zgodnie z ich interpretacją testamentu właściwe wypłaty z funduszu miały rozpocząć się dopiero po ukończeniu przez beneficjentów 30 lat.
To jeden z najważniejszych punktów sporu pomiędzy obiema stronami.
W tle pozostaje spór z amerykańskim fiskusem
Zarządcy majątku argumentują również, że fundusz nie może zostać w pełni zasilony, dopóki nie zakończą się wszystkie postępowania dotyczące spadku.
Jednym z najważniejszych pozostaje spór z amerykańskim urzędem skarbowym.
Fiskus domagał się około 700 mln dolarów zaległych podatków i kar.
Zarządcom udało się znacząco ograniczyć tę kwotę, ale sprawa nadal nie została ostatecznie zakończona.
Ich zdaniem dopiero po zamknięciu wszystkich zobowiązań będzie można określić, jaka część majątku może zostać przekazana do rodzinnego funduszu.
Miliony Michaela Jacksona ponownie przed sądem
Sprawa pokazuje, że mimo ogromnych przychodów generowanych przez majątek Michaela Jacksona także wiele lat po jego śmierci, kwestie jego podziału wciąż pozostają nierozstrzygnięte.
Paris Jackson chce, by część zgromadzonych pieniędzy została już teraz formalnie przekazana do funduszu przeznaczonego dla niej, Prince’a i Bigiego.
Zarządcy przekonują natomiast, że na pełny podział majątku jest jeszcze za wcześnie.
Ostateczną decyzję w tej sprawie będzie musiał podjąć sąd.