NEWS

Odwyk zabił Amy Winehouse?

Ojciec Amy Winehouse jest przekonany, że wokalistkę zabił jeden z napadów wywołanych jej odwykiem.

2011.09.11

opublikował:

21447

W najbliższy poniedziałek, 12 września, swoją telewizyjną premierę mieć będzie wywiad z rodzicami Amy Winehouse. Do sieci trafiły już pierwsze przecieki tej rozmowy. Mitch Winehouse, ojciec zmarłej w lipcu wokalistki, przekonuje tam, że wbrew obiegowym opiniom jego córka od trzech lat nie przyjmowała żadnych narkotyków.

– Cały czas to powtarzałem, ale ludziom się zdawało, że po prostu zaklinam rzeczywistość. Tymczasem moja córka naprawdę od trzech lat nie przyjmowała żadnych dragów – zapewnia Mitch.

Zdaniem mężczyzny, piosenkarkę zabiła jej własna walka z nałogiem.

– Moim zdaniem przyczyną śmierci był jeden z napadów, jakie przechodziła w trakcie detoksu. Jeżeli człowiek po długich libacjach odstawi alkohol, przechodzi takie coś. To właśnie spotkało Amy i ją zabiło – powiedział.

Mitch ujawnił, że Amy przyjmowała podczas odwyku lek o nazwie Librium, który ma redukować prawdopodobieństwo takich napadów. – Brała jedną tabletkę dziennie – powiedział.

Amy Winehouse zmarła 23 lipca w swoim mieszkaniu w Londynie. Miała 27 lat. Niedawne badania toksykologiczne wykluczyły obecność nielegalnych substancji w organizmie wokalistki w momencie śmierci.