fot. Karol Makurat
Michał Wiśniewski skomentował głośną sytuację z udziałem Arkadiusza Milika na ulicach Warszawy. Przy okazji lider Ich Troje wrócił do własnego błędu sprzed ponad dwóch dekad. W 2003 roku został zatrzymany przez policję, gdy prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało u niego 2,4 promila.
Michał Wiśniewski komentuje zachowanie Arkadiusza Milika
Arkadiusz Milik znalazł się w centrum zainteresowania po zdarzeniu na ulicach Warszawy. Piłkarz miał przekroczyć podwójną linię ciągłą, wyprzedzić inne samochody w rejonie przejścia dla pieszych, a następnie zignorować czerwone światło.
Początkowo interweniujący policjanci mieli zakończyć sprawę pouczeniem. Po nagłośnieniu sytuacji poinformowano jednak, że sprawa będzie miała dalszy ciąg.
O zachowanie piłkarza zapytano Michała Wiśniewskiego. Wokalista zwrócił uwagę, że Milik publicznie przyznał się do błędu i przeprosił.
„Popełnił błąd, przeprosił, nazwał się idiotą, co może zrobić więcej? (…) Policjant zawsze ma prawo dać pouczenie” – powiedział.
Wiśniewski zaznaczył jednocześnie, że to przede wszystkim sam Milik musi ocenić swoje postępowanie.
„To on przed własnym sumieniem musi sobie odpowiedzieć. Raczej mandat go nie zaboli. Generalnie on sam się zbiczował publicznie.”
Michał Wiśniewski prowadził samochód z 2,4 promila
Rozmowa o zachowaniu piłkarza sprawiła, że lider Ich Troje wrócił do wydarzeń z własnej przeszłości.
W 2003 roku Wiśniewski został zatrzymany przez policję po tym, jak zdecydował się prowadzić samochód pod wpływem alkoholu. Badanie alkomatem wykazało u niego aż 2,4 promila.
Dziś artysta nie próbuje usprawiedliwiać swojego zachowania i określa tamtą decyzję w jednoznaczny sposób.
„Zrobiłem bardzo źle. To była głupota, absolutna durnota, idiotyzm! No, ale co mogę zrobić? Opowiadam tę historię ku przestrodze.”
Wiśniewski przeprosił publicznie dzień później
Wokalista wspomina, że już następnego dnia zdecydował się publicznie powiedzieć o tym, co zrobił. Do sytuacji odniósł się podczas wydarzenia w warszawskiej Sali Kongresowej.
„Dzień po tym wydarzeniu powiedziałem to w Sali Kongresowej przed wszystkimi. Przeprosiłem, powiedziałem, że nigdy więcej tego nie zrobię i nie zrobiłem.”
Wiśniewski podkreśla, że od tamtej sytuacji minęły ponad dwie dekady, ale nie zamierza udawać, że do niej nie doszło.
„Ja nie jestem święty. Teraz nie piję, ale to nie zmienia sytuacji, że te 23 lata temu popełniłem błąd.”
Policjant miał ostro zareagować na zachowanie Wiśniewskiego
Artysta zapamiętał również reakcję funkcjonariusza, który zatrzymał go po jeździe pod wpływem alkoholu. Jak wspomina, policjant nie krył rozczarowania zachowaniem popularnego wówczas wokalisty.
„Na szczęście w moim przypadku skończyło się to po prostu tym, że wysiadłem z tego samochodu i policjant strasznie mnie wyzwał. Czuł się zawiedziony, że jego nastoletnia córka ma takiego idola.”
Wiśniewski zaznacza, że obecnie opowiada o zdarzeniu przede wszystkim jako o przestrodze. Jednocześnie przyznaje, że popełnionego w 2003 roku błędu nie jest w stanie cofnąć.