Michael Stipe wreszcie zdradził konkrety dotyczące swojego długo wyczekiwanego debiutanckiego albumu solowego. Były wokalista R.E.M. zapowiedział, że pierwszy singiel ukaże się na przełomie 2026 i 2027 roku, a cały album ma trafić do słuchaczy w maju 2027 roku. Nad projektem Stipe pracuje m.in. z producentem Andrew Wattem.
Michael Stipe wreszcie podaje termin premiery
Na pierwszy solowy album Michaela Stipe’a fani czekają od lat.
Artysta już w 2023 roku przyznawał, że nie zamierza spieszyć się z publikacją materiału. Teraz po raz pierwszy podał stosunkowo konkretny harmonogram.
Pierwszy singiel z płyty ma ukazać się w sylwestra, a pełny album – w maju 2027 roku.
Stipe zapowiedział również, że dokładnie na początku nowego roku pojawi się teledysk otwierający promocję projektu.
„Pięć sekund po rozpoczęciu nowego roku pojawi się nowa piosenka z teledyskiem, który rozpocznie promocję albumu” – zdradził.
Album nie ma jeszcze ujawnionego tytułu
Debiutancki solowy krążek Stipe’a wciąż nie ma oficjalnie podanego tytułu.
Nie została również ujawniona tracklista ani dokładna data premiery w maju.
Wiadomo jednak, że materiał znajduje się już na zaawansowanym etapie przygotowań.
W kwietniu Stipe zaprezentował w programie „The Late Show With Stephen Colbert” nowy utwór zatytułowany „The Rest of Ever”, który ma pochodzić właśnie z przygotowywanego albumu.
Andrew Watt pracuje ze Stipe’em
Jedną z najważniejszych osób zaangażowanych w powstawanie płyty jest Andrew Watt.
Producent w ostatnich latach współpracował z wieloma największymi nazwiskami światowego rocka i popu.
Stipe pracuje również z Andym LeMasterem oraz – jak sam określił pozostałych współpracowników – „galerią złodziei”.
Artysta nie chce jednak zdradzać zbyt wielu szczegółów.
„Andy i ja jesteśmy w studiu przez trzy dni i miksujemy kilka piosenek, nad którymi razem pracowaliśmy” – powiedział Stipe.
Po chwili dodał:
„Myślę, że reszta powinna pozostać pewną niespodzianką”.
Pierwszy solowy album byłego wokalisty R.E.M.
Nadchodzące wydawnictwo będzie pierwszym pełnym solowym albumem studyjnym Michaela Stipe’a.
To szczególnie istotne ze względu na jego wieloletnią karierę w R.E.M., jednym z najważniejszych amerykańskich zespołów alternatywnych.
Po zakończeniu działalności grupy Stipe publikował pojedyncze nagrania i angażował się w różne projekty artystyczne, ale przez długi czas nie decydował się na przygotowanie pełnego solowego albumu.
Teraz wszystko wskazuje na to, że ten etap wreszcie dobiega końca.
Czy nowy album Michaela Stipe’a będzie polityczny?
Stipe odniósł się również do pytania o polityczny charakter nowego materiału.
Jak przyznał, podczas jednej z rozmów ktoś zapytał go, czy będzie to płyta polityczna.
Początkowo odpowiedział:
„Nie, wcale”.
Po chwili jednak rozwinął swoją myśl.
„Tak naprawdę przez sam fakt, że jestem sobą, przez moje miejsce w popkulturze, moją reputację aktywisty i rodzaj piosenek, które pisałem w przeszłości z moim dawnym zespołem, ten album jest bardzo, bardzo polityczny” – wyjaśnił.
„To nie jest album dotyczący bieżących wydarzeń”
Stipe zaznacza jednak, że nie należy spodziewać się płyty bezpośrednio komentującej aktualne wydarzenia polityczne.
„Nie jest jednak związany z bieżącymi tematami” – podkreślił.
Dla artysty ważniejsze jest podążanie za własną intuicją i emocjami.
„Muzyka jest niezwykle potężnym medium i teraz bardziej niż czegokolwiek innego słucham instynktu – tego, czego sam potrzebuję od muzyki i co czuję, że mogę zaoferować” – tłumaczył.
Stipe chce zostawić część albumu jako niespodziankę
Były lider R.E.M. wyraźnie nie zamierza ujawniać wszystkich szczegółów projektu przed premierą.
Choć wiadomo już, kiedy rozpocznie się promocja oraz w którym miesiącu ukaże się album, wiele elementów pozostaje tajemnicą.
Nie znamy tytułu płyty, pełnej listy utworów ani wszystkich muzyków i producentów zaangażowanych w nagrania.
Stipe daje jednak jasno do zrozumienia, że materiał powstaje i znajduje się na końcowym etapie przygotowań.