Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl
Kazik Staszewski ostro skomentował nowy biznes Filipa Chajzera i jego żony Bianki, którzy oferują płatne, spersonalizowane nagrania z życzeniami. Lider Kultu określił taką działalność mianem „prostytucji”. Filip Chajzer nie pozostał mu dłużny – przypomniał, że podobne usługi oferuje wiele znanych osób, a na koniec odniósł się do koncertowej działalności Kazika.
Kazik o płatnych życzeniach Chajzerów: „To jest prostytucja”
Filip i Bianka Chajzerowie uruchomili usługę, w ramach której można zamówić od nich spersonalizowane nagranie z życzeniami.
Za materiał przygotowany w ciągu 48 godzin trzeba zapłacić 600 zł. Tańsza wersja, realizowana w ciągu siedmiu dni, kosztuje 300 zł. Para oferuje również możliwość pojawienia się na prywatnej uroczystości w roli specjalnych gości – w tym przypadku cena ustalana jest indywidualnie.
Oferta zwróciła uwagę Kazika Staszewskiego. Muzyk opublikował nagranie, w którym skomentował pomysł bardzo dosadnie.
„Właśnie ze zgrozą dowiedziałem się, że jakaś para zaproponowała taką usługę, że za pieniądze będzie składać życzenia. To jest prostytucja przecież” – powiedział.
Filip Chajzer: „Wychowałem się na piosenkach Kazika”
Słowa lidera Kultu nie spodobały się Filipowi Chajzerowi.
Prezenter przyznał, że tym bardziej zabolała go ta wypowiedź, ponieważ od lat zna i ceni twórczość Kazika.
„Wychowałem się na piosenkach Kazika. ’12 groszy’ potrafię zaśpiewać z pamięci. Z tym większą przykrością wysłuchałem słów, w których ten człowiek nazywa prostytutkami mnie i, o zgrozo, moją żonę” – powiedział.
Chajzer wskazuje na inne gwiazdy
Filip Chajzer podkreśla, że nie stworzył nowego modelu biznesowego.
Przypomniał o serwisach, za pośrednictwem których znane osoby nagrywają odpłatne życzenia dla fanów.
W Polsce podobne materiały oferują m.in. Krzysztof Skiba, Jerzy Kryszak, Joanna Kurowska czy Robert Korzeniowski. Chajzer przywołał też amerykańską platformę Cameo, gdzie nagrania od największych gwiazd mogą kosztować tysiące dolarów.
„Nie wymyśliłem nic nowego. Na fali gigantycznej popularności, którą właśnie razem z żoną przeżywamy, dostawaliśmy setki próśb o życzenia dziennie. Poświęcamy na to pokaźną ilość czasu” – tłumaczył.
„Tak samo jak panu Kazikowi fani płacą za czas na koncercie”
Chajzer zestawił swój biznes z działalnością koncertową muzyków.
„Tak samo jak panu Kazikowi fani płacą za czas na koncercie” – stwierdził.
Na tym jednak nie skończył.
Prezenter dodał później znacznie bardziej kąśliwy komentarz.
„Oby fani zawsze z tych koncertów wychodzili zadowoleni z wydanych za czas pana Kazika pieniędzy. Tego życzę, a także dużo miłości. Do siebie i drugiego człowieka. Wulgarne obrażanie nieznanych sobie ludzi nie przystoi kochającemu i kochanemu dziadkowi” – podsumował.
Szpila w stronę Kazika?
Wypowiedź Chajzera może być odczytywana jako nawiązanie do głośnego koncertu Kultu w Zielonej Górze sprzed roku.
Podczas tamtego występu Kazik miał problemy z tekstami, powtarzał fragmenty utworów i sprawiał wrażenie zdezorientowanego. Później wyjaśnił, że przyczyną było połączenie leków z alkoholem.
Część publiczności domagała się wówczas zwrotu pieniędzy za bilety. Kazik początkowo deklarował, że jest gotowy oddać pieniądze z własnej kieszeni, jednak później wycofał się z tej zapowiedzi.
Chajzer nie wskazał tego wydarzenia wprost, ale jego komentarz o tym, by fani zawsze wychodzili z koncertów zadowoleni z wydanych pieniędzy, został odebrany jako czytelna aluzja do tamtej sytuacji.
Spór Kazika i Chajzera rozgrzał internet
Cała wymiana zdań zaczęła się od płatnych życzeń, ale szybko przerodziła się w znacznie bardziej osobisty konflikt.
Kazik ostro ocenił samą ideę monetyzowania nagrań z życzeniami, natomiast Chajzer odpowiedział argumentem, że sprzedawanie fanom dostępu do czasu znanej osoby jest powszechną praktyką – zarówno wśród celebrytów, jak i artystów koncertowych.
Na razie Kazik nie odpowiedział na szpilę ze strony prezentera.