CGM

Jakub Żulczyk komentuje oskarżenia GIF wobec Taco Hemingway: „Próba artystycznej cenzury”

"Mam ogromną nadzieję, że ta głupia sprawa zakończy się szybciej, niż się zaczęła"

2026.02.17

opublikował:

Jakub Żulczyk komentuje oskarżenia GIF wobec Taco Hemingway: „Próba artystycznej cenzury”

Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl

Utwór „Zakochałem się pod apteką” Taco Hemingwaya wywołał medialną burzę po tym, jak fragment o leku przeciwbólowym Solpadeina spowodował, że część słuchaczy masowo zaczęła wykupywać preparat z aptek. Sprawą zainteresował się Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF), badając, czy w piosence nie doszło do naruszenia przepisów dotyczących reklamy produktów leczniczych.

Fani traktują lek jak merch

W utworze pojawia się odniesienie do zakupu Solpadeiny. W mediach społecznościowych szybko rozgorzała dyskusja, ponieważ niektórzy odbiorcy zaczęli traktować lek jak element popkulturowego trendu i wykupywać go „na pamiątkę” po numerze.

Solpadeina zawiera paracetamol, kofeinę i kodeinę – substancje, które przy nieodpowiednim stosowaniu mogą prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, w tym uzależnienia i uszkodzenia wątroby.

GIF wszczyna postępowanie

Główny Inspektorat Farmaceutyczny potwierdził wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Urzędnicy analizują, czy w piosence mogło dojść do nieuprawnionej reklamy leku oraz czy producent preparatu wyraził zgodę na wykorzystanie odniesień do produktu.

Szef GIF zaznaczył, że instytucja nie ma prawa karać artysty, ale może ustalić okoliczności sprawy i w razie potrzeby przekazać ją innym organom. W sprawę włączono także Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, ze względu na szczególne regulacje dotyczące kodeiny.

Ryzyko dla młodszych odbiorców

Część komentatorów zwraca uwagę, że młodzi słuchacze mogą odczytać przekaz utworu jako bagatelizowanie używania leków poza wskazaniami medycznymi. GIF przypomina, że nadużywanie preparatów z paracetamolem może prowadzić do nieodwracalnego uszkodzenia wątroby, a w skrajnych przypadkach do zgonu.

Dane NFZ pokazują skalę problemu: w 2023 roku hospitalizacje związane z przedawkowaniem leków kosztowały 92 mln zł, z czego 7,3 mln zł dotyczyło przypadków związanych z paracetamolem.

Komentarz Jakuba Żulczyka

Pisarz i publicysta Jakub Żulczyk skomentował sprawę na Facebooku, podkreślając, że oskarżenia GIF są bezpodstawne:

„Spośród wielu inb codziennych przykuła moją uwagę jedna, czyli groźby skierowane w stronę Taco Hemingwaya przez GIF a propos użycia nazwy handlowej „Solpadeina” w jednej z piosenek z jego ostatniej płyty.

Może czegoś tu nie łapię, ale kompletnie nie rozumiem stawianego przez GIF zarzutu o rzekomej ukrytej reklamie. Moim zdaniem ta miałaby miejsce, jeśli raper podpisałby jakąś niejawną umowę z producentem leku i za wynagrodzenie zobowiązałby się go reklamować w piosence. Nic takiego, jak rozumiem, nie miało miejsca. Zamiast tego, wikłając artystę w tego typu awanturę i niejako zmuszając go do zmiany tekstu utworu powstaje pewien kolejny groźny precedens dotyczący twórczości (poprzednim było używanie tekstów raperów jako dowodów w sprawach sądowych).

Mianowicie, jako autor powieści uważam, że jest w pełni dozwolone używanie nazw własnych, w tym produktów handlowych w poezji, prozie, tekstach utworów etc zakładając, że nie stanowią one pewnego rodzaju kryptoreklamy (ta jest czymś krindżowym, nieetycznym, a w pewnych przypadkach nielegalnym). Jednak zabranianie artystom używania nazw własnych różnych produktów czy marek to wytrącanie im z ręki narzędzia do opisywania rzeczywistości i jednocześnie próba artystycznej cenzury. Jako zdecydowany wróg reklamy alkoholu przyjmuję argument, jakoby rzeczony lek był substancją groźną i quasi-narkotyczną, ale jeszcze raz, piosenka Taco nie jest reklamą. Równym absurdem byłoby stawianie Pezeta przed sądem za tekst piosenki „Szósty zmysł”. Mam ogromną nadzieję, że ta głupia sprawa zakończy się szybciej, niż się zaczęła” – napisał na Facebooku pisarz.

 

Żulczyk podkreśla, że używanie nazw własnych w tekstach piosenek, powieściach czy poezji jest dopuszczalne, jeśli nie stanowi formy kryptoreklamy. Jego zdaniem sprawa GIF to przykład niepotrzebnego precedensu ingerencji w twórczość artystyczną.