CGM

Igor Herbut ma zakaz wstępu do niektórych hoteli. „Odbywały się naprawdę mocne rzeczy”

„Dorosłem. Zrozumiałem, na czym mi zależy"

2026.10.22

opublikował:

Igor Hebrut 2026 IG

Igor Herbut otwarcie wrócił do czasów, gdy jego życie po koncertach było znacznie bardziej rock’n’rollowe. Lider zespołu LemOn przyznał, że podczas największych szaleństw zdarzały się sytuacje, przez które on i jego ekipa trafili na czarne listy niektórych hoteli. Dziś wokalista nie pije alkoholu, znacznie bardziej ceni spokój i podkreśla, że ojcostwo mocno zmieniło jego podejście do życia.

Igor Herbut wspomina najbardziej imprezowe lata

Kariera Herbuta nabrała tempa w 2011 roku, gdy LemOn wygrał trzecią edycję „Must Be the Music. Tylko muzyka”.

Kolejne lata oznaczały intensywne koncertowanie, rosnącą popularność i życie w ciągłym ruchu. Wokalista przyznaje, że wtedy imprezy były stałą częścią jego codzienności.

„Coraz mniej. Już swoje podziałałem i trochę się naimprezowałem. Piętnaście lat w rock’n’rollu… Odbywały się naprawdę mocne rzeczy” – powiedział Herbut, pytany o dzisiejsze imprezowanie.

Niektóre hotele wpisały ich na czarne listy

Muzyk zdradził, że część sytuacji z tamtego okresu miała konkretne konsekwencje.

„W kilku hotelach w czasach naszych największych szaleństw wpisano nas na czarne listy. (…) ‘Tych osobników nie obsługujemy’” – przyznał.

Nie zdradził, o które dokładnie miejsca chodzi ani jakie wydarzenia doprowadziły do takich decyzji.

Z jego wypowiedzi wynika jednak, że okres największych imprezowych ekscesów ma już zdecydowanie za sobą.

Igor Herbut nie pije alkoholu

Dziś wokalista zupełnie inaczej definiuje udany wieczór.

„Fantastyczna impreza oznacza dla mnie ognisko i chwilę rozmowy. I już na trzeźwo, bo nie piję” – powiedział.

Herbut przyznał też, że imprezowanie w miejscach publicznych straciło dla niego dawny urok. Jednym z powodów jest popularność i fakt, że niemal każdy ma dziś przy sobie telefon z aparatem.

„W dobie telefonów, które nagrywają wszystko, imprezowanie na mieście nie jest zresztą takie fajne” – zauważył.

Popularność utrudnia mu anonimowe wyjście na miasto

Lider LemOn zwrócił uwagę, że po koncertach trudno mu funkcjonować jak anonimowa osoba.

„W Warszawie łatwiej być anonimowym, ale kiedy po koncercie we Wrocławiu wychodzisz na miasto, ludzie cię rozpoznają” – powiedział.

Z czasem również z tego powodu zaczął bardziej doceniać spokojniejsze formy odpoczynku i kontakt z naturą.

„Te szaleńcze lata mam już za sobą. Dziś bardziej doceniam naturę” – dodał.

Ojcostwo mocno zmieniło jego podejście

Duże znaczenie dla zmiany stylu życia miały również narodziny syna w 2019 roku.

Herbut przyznaje, że z czasem przewartościował swoje priorytety i dziś zależy mu przede wszystkim na stabilności.

„Dorosłem. Zrozumiałem, na czym mi zależy. Wiem, że trzeźwość i spokój są dla mnie ważniejsze. Tym bardziej, od kiedy jestem ojcem” – wyznał.

Nie chce już podejmować ryzyka tylko dla chwilowej zabawy.

„Nie chcę już popełniać błędów ani robić rzeczy, które mogą przynieść jakiś problem. To nie jest tego warte. Fajnie było, kiedy było fajnie, ale już wystarczy” – podsumował.