„Hamilton” ustanowił rekord, którego wcześniej nie osiągnęło żadne wydawnictwo na obecnie publikowanych listach Billboardu. Album z nagraniem oryginalnej obsady broadwayowskiego musicalu Lin-Manuela Mirandy spędził już 500 tygodni na pierwszym miejscu zestawienia Cast Albums. Ogromną rolę w charakterystycznym, hip-hopowym brzmieniu płyty odegrali również Questlove i Black Thought z The Roots.
„Hamilton” ma już 500 tygodni na szczycie
Historyczny wynik został osiągnięty w notowaniu z datą 17 października.
Oryginalne nagranie obsady „Hamiltona” po raz 500. znalazło się na pierwszym miejscu listy Cast Albums, która obejmuje albumy związane z musicalami i produkcjami scenicznymi.
To wynik wyjątkowy również poza samą kategorią.
Żaden inny tytuł nie spędził 500 tygodni na pierwszym miejscu którejkolwiek z obecnie publikowanych list Billboardu.
500 tygodni na pierwszym miejscu z 576 notowań
Skala dominacji „Hamiltona” jest jeszcze bardziej widoczna, gdy spojrzy się na całą historię albumu na liście.
Płyta była notowana przez 576 tygodni, a aż przez 500 z nich zajmowała pierwszą pozycję.
Oznacza to, że znajdowała się na szczycie przez około 87 proc. całego czasu obecności w zestawieniu.
Drugim najlepszym wynikiem w historii Cast Albums może pochwalić się „Wicked”, które spędziło na pierwszym miejscu 355 tygodni.
„Hamilton” ma więc nad swoim najbliższym konkurentem ogromną przewagę.
Hip-hop opowiada historię Alexandra Hamiltona
Za musicalem stoi Lin-Manuel Miranda, który połączył historię jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych z rapem, R&B oraz tradycyjnymi elementami teatru muzycznego.
Takie podejście od początku wyróżniało „Hamiltona” na tle innych broadwayowskich produkcji.
Rap nie był tu jedynie stylistycznym dodatkiem.
Stał się jednym z podstawowych języków całej opowieści, a wpływ hip-hopu był równie mocno słyszalny w scenicznym przedstawieniu, jak i na albumie.
Questlove i Black Thought pomogli stworzyć brzmienie albumu
W produkcję nagrania zaangażowali się Questlove i Black Thought z The Roots.
Ich rola nie ograniczała się do umieszczenia znanych nazwisk w napisach końcowych.
Muzycy mieli realny wpływ na sposób, w jaki studyjna wersja materiału została przygotowana.
Dyrektor muzyczny Alex Lacamoire wspominał, że członkowie The Roots zachęcali ekipę do tego, by płyta nie była po prostu wierną rejestracją przedstawienia teatralnego.
Chodziło o stworzenie albumu, który będzie funkcjonował również jako pełnoprawny materiał hip-hopowy.
The Roots chcieli, by album brzmiał jak rapowa płyta
Questlove i Black Thought mieli sugerować między innymi mocniejsze wyeksponowanie perkusji i scratchy, przetworzenie brzmienia hi-hatu oraz eksperymentowanie z efektami nakładanymi na wokale.
Te pozornie drobne decyzje pomogły nadać nagraniom bardziej współczesny charakter.
„Ci goście byli w stanie popchnąć nas w kierunku, w którym sami być może byśmy nie poszli” – mówił o współpracy Alex Lacamoire.
Dzięki temu album nie brzmi wyłącznie jak dokumentacja spektaklu.
W wielu momentach funkcjonuje jak niezależne wydawnictwo rapowe i R&B.
Do projektu dołączył również producent związany z A Tribe Called Quest
Istotną rolę odegrał także Tim Latham, odpowiedzialny za miks materiału.
Wcześniej pracował z takimi artystami jak A Tribe Called Quest, De La Soul, Erykah Badu czy D’Angelo.
To doświadczenie pozwoliło połączyć dwa pozornie odległe światy – broadwayowski musical i produkcję charakterystyczną dla hip-hopu oraz R&B.
Lacamoire zależało jednocześnie na zachowaniu brzmienia żywego zespołu.
Dlatego część efektów, które w hip-hopie często powstają komputerowo, odtwarzano z udziałem muzyków grających na instrumentach.
„Hamilton” trafił także na Disney+
Popularność musicalu nie ograniczyła się do Broadwayu.
W lipcu 2020 roku na Disney+ pojawiła się sfilmowana wersja przedstawienia z oryginalną obsadą.
Materiał zarejestrowano w czerwcu 2016 roku w Richard Rodgers Theatre.
Lin-Manuel Miranda wystąpił jako Alexander Hamilton, a Leslie Odom Jr. wcielił się w Aarona Burra.
W obsadzie znalazł się również Daveed Diggs, który zagrał zarówno Lafayette’a, jak i Thomasa Jeffersona.
Premiera na Disney+ dała albumowi nowe życie
Udostępnienie przedstawienia w streamingu przyczyniło się do kolejnego wzrostu zainteresowania ścieżką dźwiękową.
W lipcu 2020 roku album dotarł aż do drugiego miejsca Billboard 200, czyli głównego amerykańskiego zestawienia albumów obejmującego wszystkie gatunki muzyczne.
Nagranie obsady „Hamiltona” spędziło już na Billboard 200 ponad 570 tygodni.
To pokazuje, że jego popularność dawno wykroczyła poza rynek typowy dla albumów musicalowych.
Musical, który funkcjonuje również jak hip-hopowy album
Jednym z najważniejszych elementów sukcesu „Hamiltona” jest to, że materiał można odbierać niezależnie od spektaklu.
Dzięki pracy Lin-Manuela Mirandy, The Roots, Alexa Lacamoire’a i pozostałych twórców album znalazł odbiorców także wśród osób niezwiązanych z kulturą Broadwayu.
Produkcja wykorzystuje język rapu do opowiadania historii sprzed ponad dwóch stuleci, a jednocześnie czerpie z R&B, soulu oraz klasycznego teatru muzycznego.
To połączenie okazało się wyjątkowo trwałe.
„Hamilton” pozostaje bezkonkurencyjny po ponad dekadzie
Album jest obecny na liście Cast Albums od około 11 lat i przez zdecydowaną większość tego okresu zajmował pierwsze miejsce.
500 tygodni na szczycie daje mu przewagę, której obecnie nie zbliża się do osiągnięcia żadne inne wydawnictwo w tej kategorii.
Rekord jest jednocześnie kolejnym potwierdzeniem, że „Hamilton” przestał być wyłącznie przebojem Broadwayu.
Projekt Lin-Manuela Mirandy stał się jednym z najbardziej trwałych muzycznych fenomenów ostatniej dekady – i jednym z najbardziej spektakularnych przykładów połączenia hip-hopu z teatrem muzycznym.