CGM

Gene Simmons wyjaśnia, dlaczego KISS przestali koncertować. „Trzeba szanować fanów”

Koncerty KISS były ogromnym wysiłkiem fizycznym

2026.11.01

opublikował:

KISS03

fot. mat. pras.

Gene Simmons wrócił do tematu zakończenia koncertowej działalności KISS. Muzyk uważa, że zespół pożegnał się ze sceną dokładnie w odpowiednim momencie. Jak podkreślił, decyzja nie była podyktowana brakiem zainteresowania fanów, ale świadomością własnych możliwości i chęcią odejścia z klasą.

Gene Simmons o końcu koncertowania KISS

Gene Simmons pojawił się w programie „The Hill with Blake Burman”, gdzie opowiedział o pożegnalnej trasie KISS „End of the Road World Tour”.

Trasa rozpoczęła się w 2019 roku i zakończyła w 2023 roku.

Choć część fanów wciąż liczy na kolejne pełne koncerty zespołu, Simmons nie ma wątpliwości, że decyzja o zejściu ze sceny była właściwa.

„Trzeba wiedzieć, kiedy z godnością i dumą zejść ze sceny. Należy pamiętać, że KISS byli i nadal są zespołem jedynym w swoim rodzaju” – powiedział.

Koncerty KISS były ogromnym wysiłkiem fizycznym

Simmons zwrócił uwagę, że występy KISS zawsze znacznie różniły się od zwykłych rockowych koncertów.

Muzycy nie tylko grali swoje największe przeboje, ale korzystali również z rozbudowanej scenografii, pirotechniki, platform, efektów specjalnych i ciężkich kostiumów.

Basista przypomniał, jak wyglądało to z jego perspektywy.

„Na każdym koncercie musiałem pluć ogniem, latać w powietrzu i przez cały czas trzymać język na wierzchu” – mówił.

Dodał, że przez dwie godziny nosił rozbudowany strój oraz instrument ważące łącznie nawet kilkadziesiąt kilogramów.

„Przez dwie godziny nosiłem zbroję, ćwieki i gitarę ważące łącznie nawet 31 kilogramów, czasem nieco mniej – od 22 do 26 kilogramów. Do tego dochodziły buty na platformach o wysokości 18 centymetrów. To wyczerpujące” – tłumaczył.

„Trzeba szanować fanów”

Zdaniem Simmonsa kontynuowanie koncertów za wszelką cenę nie byłoby właściwe.

Muzyk uważa, że artyści powinni potrafić rozpoznać moment, w którym dalsze występowanie przestaje odpowiadać standardowi, do którego przyzwyczaili publiczność.

„Trzeba wiedzieć, kiedy odejść. Trzeba szanować fanów na tyle, żeby zrozumieć, kiedy należy zejść ze sceny” – podkreślił.

Dla KISS oznaczało to zakończenie regularnych tras koncertowych, zanim zespół zostałby zmuszony do ograniczenia widowiskowego charakteru swoich występów.

KISS zakończyli trasę w Madison Square Garden

„End of the Road World Tour” była oficjalnym pożegnaniem zespołu z regularnym koncertowaniem.

Finał odbył się w Madison Square Garden w Nowym Jorku.

Było to symboliczne miejsce dla grupy, która przez dekady zbudowała pozycję jednego z najbardziej charakterystycznych zespołów w historii rocka.

KISS od początku kariery stawiali nie tylko na muzykę, ale również na rozpoznawalny wizerunek, makijaże, kostiumy i gigantyczne sceniczne widowiska.

KISS nie kończą całkowicie działalności

Zakończenie tras koncertowych nie oznacza jednak końca marki KISS.

Gene Simmons potwierdził, że wciąż powstają kolejne projekty związane z zespołem.

Jednym z nich jest widowisko wykorzystujące cyfrowe awatary muzyków.

Projekt ma pozwolić na kontynuowanie koncertowego dziedzictwa KISS w zupełnie innej formie, bez konieczności regularnego pojawiania się członków zespołu na scenie.

Powstaje dokument o ostatniej trasie KISS

Kolejnym projektem jest film „KISS: End of the Road”.

Produkcja ma zadebiutować 19 listopada na oficjalnej stronie zespołu.

Dokument pokaże ostatni rozdział koncertowej historii KISS oraz kulisy przygotowań do finałowego występu w Madison Square Garden.

W filmie mają pojawić się także bardziej osobiste momenty – relacje między muzykami, konflikty, trudności i emocje towarzyszące końcówce wieloletniej kariery koncertowej grupy.

KISS zeszli ze sceny na własnych zasadach

Z wypowiedzi Gene’a Simmonsa wynika, że członkowie zespołu nie traktują zakończenia tras jako porażki czy konieczności.

Wręcz przeciwnie – chcieli zakończyć regularne koncertowanie, kiedy nadal byli w stanie prezentować fanom pełnowymiarowe widowisko KISS.

Dlatego choć klasyczne koncerty grupy przeszły już do historii, sama marka nadal będzie rozwijana w nowych formach.

Dla Simmonsa najważniejsze pozostaje jednak to, że zespół zszedł ze sceny, zanim musiał zacząć iść na kompromisy.