fot. mat. pras.
Przez długi czas Doda była personą non grata w TVN-ie, a jej nieobecność w programach stacji budziła liczne spekulacje. Teraz w wywiadzie dla Pudelka Edward Miszczak ujawnia kulisy tej decyzji i wprost przyznaje, że ban nałożony na wokalistkę miał związek z głośnym konfliktem z Agnieszką Woźniak-Starak.
Cofnijmy się do 2014 roku
Luty 2014 roku. W Chorzowskim Centrum Kultury odbywa się gala „Niegrzeczni”, nagradzająca największych skandalistów polskiego show-biznesu. Wśród zaproszonych gwiazd nie zabrakło Dody, a na wydarzeniu pojawiła się również Agnieszka Woźniak-Starak.
To właśnie wtedy, w przerwie gali, doszło do ich niesławnego spotkania w… łazience. Panie od dawna pozostawały w konflikcie, który rozpoczął się po emisji wywiadu z przyrodnią siostrą Doroty Rabczewskiej w programie „Na językach”, prowadzonym wówczas przez Agnieszkę Szulim.
„Afera kiblową” żyła cała Polska
Według relacji medialnych Doda miała wykorzystać zamkniętą przestrzeń łazienki do konfrontacji z dziennikarką. Portale plotkarskie donosiły, że Agnieszka Woźniak-Starak wyszła z łazienki potargana, oblana wodą i z rozmazanym makijażem. Sama zainteresowana twierdziła później, że została „złapana za głowę i rzucona na podłogę”.
Sprawa trafiła do sądu, jednak postępowanie dotyczące naruszenia nietykalności osobistej ostatecznie zostało umorzone.
Ban w TVN-ie był konsekwencją konfliktu
Choć sprawa sądowa zakończyła się bez wyroku, Doda boleśnie odczuła konsekwencje afery. Najdotkliwszą karą okazało się zniknięcie zaproszeń do programów TVN-u. Decyzję tę podjął sam Edward Miszczak, ówczesny dyrektor programowy stacji.
W rozmowie z reporterką Pudelka Miszczak nie owijał w bawełnę:
„Agnieszka była moją gwiazdą, więc musiałem bronić swojej gwiazdy. Ja polegnę za nie w każdym pojedynku” – wyznał krótko.
Jak dziś wyglądają relacje Miszczaka i Dody?
Choć od „afery kiblowej” minęło już ponad dziesięć lat, temat wciąż budzi emocje. Otwartość Edwarda Miszczaka rzuca nowe światło na kulisy jednej z najgłośniejszych medialnych wojen w polskim show-biznesie i potwierdza, że decyzje personalne w telewizji bywają podyktowane lojalnością wobec własnych gwiazd.