Konflikt między Dodą a Edwardem Miszczakiem ponownie przybrał na sile. Piosenkarka odniosła się do niedawnej wypowiedzi dyrektora programowego Polsat, który przyznał, że nie żałuje decyzji o nałożeniu na nią zakazu występów w TVN w 2014 roku.
Ban w TVN i powrót do starego konfliktu
Przypomnijmy, że zakaz pojawiania się Dody w TVN był konsekwencją głośnej bójki z Agnieszka Woźniak-Starak. Decyzja, współtworzona przez Edwarda Miszczaka, obowiązywała niemal dekadę i była jedną z najgłośniejszych sankcji w polskim show-biznesie.
Dziś Miszczak pracuje w Polsacie. W jednym z ostatnich wywiadów stwierdził, że ban był w pełni uzasadniony. Zarzucił również artystce brak lojalności wobec stacji – po realizacji programu „Doda. Dream Show” dla Polsatu piosenkarka przyjęła bowiem propozycję sylwestrowego występu w Telewizja Polska.
„Zniszczył życie moim rodzicom”
Podczas wywiadów promujących dokument „Doda”, który trafia na Prime Video, wokalistka nie kryła emocji. W rozmowie z mediami odniosła się bezpośrednio do słów Miszczaka:
„Nie umiem się do tego odnieść, że się człowiek cieszy, że dał ‘bana’ za to, że wcześniej zrobił film i zniszczył życie moim rodzicom. A teraz uważa, że jestem nielojalna, bo trzy lata po naszym reality show zagrałam sylwestra gdzie indziej… Nie wiem, nie umiem się do tego odnieść, jest tam jakaś pokrętna logika.”
Słowa o „zniszczeniu życia rodzicom” nawiązują do programu „Na językach”, w którym – zdaniem Dody – jej ojciec został przedstawiony w niekorzystnym świetle. Sprawa trafiła do sądu, a stacja TVN ostatecznie przeprosiła Pawła Rabczewskiego.
Zarzuty o brak lojalności
Doda podkreśliła również, że inni artyści współpracujący z Polsatem występowali w TVP i nie spotkali się z podobnymi zarzutami. Wspomniała m.in. o Dawidzie Kwiatkowskim oraz Justynie Steczkowskiej, sugerując, że standardy wobec niej są inne.
„Może niech tam cedują swoje lojalności, a nie dla osoby, która nie ma żadnego kontraktu” – podsumowała.