Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl
Rozpad duetu Łona i Webber stał się faktem, ale Adam Zieliński jasno podkreśla: nie ma konfliktu i nie ma definitywnego „nigdy”.
Łona był gościem audycji „Rozmowa pod krawatem” w Radiu Szczecin, gdzie po raz pierwszy wprost odniósł się do zakończenia współpracy z Andrzejem Webberem. Jak wyjaśnił, decyzja była naturalnym efektem tego, że obaj artyści poszli w różnych kierunkach.
„Nie ma między nami konfliktu”
Raper zdementował spekulacje o sporze czy złych relacjach:
– Każdy z nas idzie własną drogą i to naturalny proces – podkreślił.
Łona zaznaczył, że obecnie nie istnieją żadne wspólne plany artystyczne:
– Nie gramy koncertów, nie pracujemy nad żadnym materiałem. Postanowiliśmy po prostu to usankcjonować i powiedzieć o tym głośno – powiedział na antenie.
Jednocześnie dodał, że relacje prywatne pozostały bardzo dobre.
Bogaty dorobek bez żalu
Łona nie kryje satysfakcji z tego, co udało się stworzyć przez lata wspólnej pracy:
– Bardzo się lubimy. A jeśli chodzi o dorobek muzyczny, nie mam poczucia straty ani wyrzutów sumienia. Zrobiliśmy siedem albumów i to jest naprawdę bardzo fajny dorobek – zaznaczył.
Słowa rapera jasno pokazują, że rozstanie nie było dramatycznym zerwaniem, a raczej spokojnym zamknięciem pewnego etapu.
Łona nie zwalnia tempa
Mimo zakończenia współpracy z Webberem, Łona nie rezygnuje z koncertowania. Artysta zapowiedział dalsze granie materiału z ostatniego albumu „TAXI”, który – jak przyznaje – wciąż daje mu ogromną satysfakcję.
– Granie koncertów to ciężkie uzależnienie, bardzo mocne narkotyki. Nie da się tego rzucić z dnia na dzień. I ja ani myślę tego robić – powiedział szczerze.
Raper dodał, że każdy koncert jest dla niego nowym doświadczeniem, mimo że materiał liczy 11 utworów i jest dobrze znany.
Koncert w Szczecinie?
Na zakończenie Łona zasugerował, że jeden z nadchodzących koncertów może odbyć się w Szczecinie – mieście, z którym artysta jest od lat najmocniej kojarzony.
Choć dziś Łona i Webber nie działają razem, drzwi nie zostały zamknięte na zawsze. Jak sam raper podkreśla, słowo „nigdy” w tym kontekście po prostu nie pasuje.