Diss „Samica psa” – odpowiedź Mesa na „Deadlajny”
Ten Typ Mes opublikował nowy diss zatytułowany „Samica psa”, który stanowi mocną odpowiedź na wcześniejsze „Deadlajny” Tedego. Utwór uderza w reputację warszawskiego rapera, zarzucając mu niekonsekwencję i hipokryzję.
W kawałku Mes nawija:
„Są zasady dla Jacka i zasady dla Piotrka – Jacek powie policji, gdzie dilera spotkał.”
Ten cytat wywołał spore poruszenie w środowisku hip-hopowym i podgrzał atmosferę wokół trwającego beefu.
Mes o Tede: miły na żywo, ostry w kawałkach
W dalszej części „Samicy psa” artysta podkreśla kontrast pomiędzy sceniczną postawą Tedego a jego zachowaniem w rzeczywistości:
„Tede jest miły i mija bez słowa.”
To bezpośrednie odniesienie pokazuje, że Mes nie tylko krytykuje muzykę rywala, ale również podważa jego wiarygodność jako rapera ulicznego.
Teledysk „Samica psa” – mocny przekaz bez refrenu
Do utworu powstał teledysk w reżyserii Grzegorza Lipca z ekipy Sky Piastowskie. Wideo utrzymane jest w mocnym, surowym klimacie i – co istotne – pozbawione jest refrenu, co dodatkowo wzmacnia bezpośredni przekaz Mesa.
Pełny tekst do „Samicy psa” – sprawdź o czym dokładnie nawija Mes
Poniżej, słowo po słowie możecie sprawdzić o czym doklądnie jest diss Mesa na Tedego.
TDF, Tas de Fleia, flejtuch
Patrz, jak spływa po mnie ta fala hejtu
Jak po kaczce, kaczce po detailingu
Jaka fala? Dla mnie to śmingus dyngus
Redaktorze, repeat value? Lepiej zrób porządek z żoną
Bo na ripicie to jest u mnie na dzielnicy jak listonosz
Mój syn ma cztery mieszkania, ja jedno, zero kredytu
Wszystko zarobione, zarobione kilo kwitu
Ty biłeś się w życiu tylko z myślami
Debiutancka walka is coming, ale my z tego pizgamy
Są zasady dla Jacka i zasady dla Piotrka
Jacek powie policji, gdzie dilera spotkał
Na to ludzie i boty mu złagodzą kłopoty
Jacek to taki szczęściarz, pewnie wygrał już w totka
No more, no mas, no pasaran
Niech wie każdy Tedasa fan, to gorsze niż „ave satan”
A jak w garażu zostawiłeś swe wieśniackie autka
Bo się bałeś, że cię ludzie poznają i będą szarpać
Wynająłeś zwykłe Audi na rok, znam sprawę
To byłoby zabawne, gdyby nie było tak słabe
I wstawiłeś kraty w studiu na kłódkę
Jak pies takiego widzi, prosi o jedną nutkę
Bo zna już twą melodię frajerską
Idź, gamoniu, z Boysami proś wioski na dancefloor
Co tu kminić? Skolimowi rób rimming
Po kolei cię wyjaśnił już Wini, mój limit
Jaki limit? Jestem bliżej ekstazy
Komentarze, synu, mnie chcieli zabić dwa razy
(Kusha, Kusha, Kusha)
W mojej rodzinie służba czyta od lat dwustu
Wam to strach zlecić zbieranie chrustu
Chłopki to nie mój wajb, nie o moich paniach
Te zapierdalały se na uniwerek na saniach
Mogę być w odbiorze trudny
Ale mój dziadek urodził się w 1897, czaisz?
Więc jestem dziwny, jestem dumny
I prawdziwy przy okazji, od kołyski aż do trumny
Ja się nie wstydzę spochodzenia jak Bążur
Dajcie mi zamek, skurwysyny, może być ten w Książu
A tede się wstydzi i chce być idolem patusów
A jest idolem lamusów
Fanatyk Tedego: mam od razu wizję porzygu
Czyta bio milionera, chce ukończyć szkołę podrywu
I być idolem dzieciakow
Kabaty – dla ciebie dzielnica, dla mnie eks-pole ziemniaków
Zobacz, ile panczy, kurwo, jak bogini Śiwa jestem
Jesteś Muhammadem Ali? nie, to tylko Aliexpress
Cyklisto, wkładam ci patyk w szprychę
Zaliczysz nieliche baty
Więc lamusów dupy i facjaty ciche
Dupa, silencio
Jeśli już to cytujesz, idzie zgodnie z intencją
Tak, mam się za lepszego od przemocowej zgrai
Od każdego plagiaciarza, pozbawionej talentu fai
Od tych bez flow, bez poglądów, bez techniki
I oceniać, lubię – ten jest kimś, a ten nikim
Bo jestem Mesem i ty kochasz mnie hejtować
Lecz na żywo jesteś miły, mijasz bez słowa
A ty odrealnionym Jackiem w czapce
No to czapkuj swemu panu, na ulicy i w apce
Dzień się kończy, ale walka trwa
Dwa pady i jaranie, wersalka i ja na niej
Dzień się kończy, ale walka trwa
Dwa pady i jaranie, wersalka i ja na niej
Dzień się kończy, ale walka trwa
Dwa pady i jaranie, wersalka…
I od razu runda tres, zwycięstwa fundament
Tournament winner, to znów pan Mes
Mes, Jezu, ale mocne buchy
Napędzają te moje nocne ruchy
To nie duchy, Jacku
To zwiastuny twojej skuchy, Jacku
Więc, kurwa, ruchy Jacku, Jacku, Jacku
Przepraszać, a wiemy, umiesz ładnie
Wyciągałeś miękką łapkę, gdy kazałem ci skamleć
Skomleć, brr, nie wiem
Ale wciąż będziesz zjebem
DJ Dying