Malik Montana rozpoczyna rok z przytupem i nie pozostawia złudzeń co do swoich planów na najbliższe miesiące. Jego nowy numer „Ay ya yay” to pierwszy solowy singiel artysty w tym roku i jednocześnie kolejny dowód na to, że Malik doskonale wie, jak utrzymać uwagę słuchaczy.
Pierwszy solowy singiel Malika w tym roku
Jeśli rok zaczyna się od pierwszych miejsc na playlistach, trudno o lepszą motywację do dalszej pracy. Po zeszłorocznym rozgrzewkowym numerze Tax Free – „After”, przyszedł czas na pełnoprawne solowe wydawnictwo. „Ay ya yay” to numer, który idealnie wpisuje się w charakterystyczny styl Malika – bez kompromisów i bez zbędnych ozdobników.
Uliczny banger i hołd dla lifestyle’u
Nowy singiel to banger z ulicznym sznytem, w którym Malik Montana wraca do tematów dobrze znanych fanom. Z jednej strony opowiada o zarabianiu i sukcesie, z drugiej nie unika refleksji związanych z ceną, jaką trzeba za to zapłacić – rozłąką z rodziną i życiem w ciągłym biegu.
Efekt? Osiedla szybko podchwytują refren, a numer momentalnie trafia do obiegu ulicznego. Wszystko wskazuje na to, że „Ay ya yay” na długo zagości na głośnikach fanów rapu.
Produkcja FT Kings i międzynarodowy kierunek
Za produkcję utworu odpowiada FT Kings – multiplatynowy producent z Włoch, uznawany za jedną z najgorętszych postaci tamtejszej sceny muzycznej. Ta współpraca pokazuje, że Malik Montana od dawna myśli globalnie i świetnie odnajduje się w międzynarodowym środowisku.
Brzmienie „Ay ya yay” to połączenie europejskiej świeżości z charakterystycznym, ulicznym klimatem, który od lat definiuje twórczość Malika.
Mocny start roku i jasny sygnał dla sceny
„Ay ya yay” to jasny sygnał, że Malik Montana nie zwalnia tempa i celuje wysoko już od pierwszych miesięcy roku. Jeśli to dopiero początek, fani mogą spodziewać się kolejnych mocnych premier i konsekwentnie budowanego, międzynarodowego kierunku.