Andy Dust wraca z nowym materiałem po sukcesie „Zokarii”. Polski producent połączył siły z niemieckim wokalistą i autorem tekstów Chrisem Crone’em, a efektem ich współpracy jest energetyczny, klubowy singiel „Call Me”. Co ciekawe, historia utworu zaczęła się od krótkiej prywatnej wiadomości głosowej.
„Call Me” powstało przez przypadek
Początki utworu sięgają 2024 roku.
Andy Dust wysłał wtedy bliskiej osobie krótką wiadomość głosową z prostą frazą: „Call me, baby”.
Chwilę później producent wpadł na pomysł, aby wykorzystać ją jako punkt wyjścia do nowej piosenki.
Jeszcze tego samego dnia stworzył linię melodyczną wokalu, dobrał akordy i przygotował pierwsze demo.
Chris Crone szybko dołączył do projektu
Pierwsza wersja nagrania trafiła do Chrisa Crone’a, zaprzyjaźnionego z Andym niemieckiego wokalisty i autora tekstów.
Crone szybko podchwycił pomysł i dopisał dalszą część tekstu.
W ten sposób powstała pierwsza wersja „Call Me”, choć na oficjalne wydanie utwór musiał jeszcze poczekać.
Utwór przeleżał dwa lata
Do projektu artyści wrócili po dwóch latach.
W międzyczasie zdecydowali się odświeżyć tekst, przebudować produkcję i dopracować brzmienie tak, aby utwór lepiej odpowiadał ich aktualnej wizji.
Dopiero po tych zmianach „Call Me” przybrało ostateczny kształt.
„Niesamowite jest to, jak jedna prywatna wiadomość głosowa wysłana pod wpływem chwili może po pewnym czasie stać się pełnoprawnym, klubowym singlem” – podkreślają twórcy.
Andy Dust po sukcesie „Zokarii”
Nowy singiel pojawia się po dobrze przyjętym utworze „Zokaria”.
Numer zdobył sporą popularność w polskich rozgłośniach i klubach, stając się jednym z mocniejszych tanecznych utworów tegorocznego lata.
„Call Me” kontynuuje ten kierunek, ale tym razem historia stojąca za nagraniem jest znacznie bardziej osobista i spontaniczna.
„Call Me” już dostępne
Współpraca Andy’ego Dusta i Chrisa Crone’a pokazuje, że czasem wystarczy jedna krótka fraza, aby rozpocząć pracę nad pełnoprawnym singlem.
„Call Me” to połączenie klubowej energii z prostym, chwytliwym motywem, który narodził się zupełnie poza studiem.