Pixie Lott – "Turn it up"
Pan Audytor, 29.10.2009
Jak na 18-nastkę nie jest tak źle

Dla młodych, utalentowanych ludzi scena muzyczna pełna jest pułapek, które wpływają na rozwój kariery, często nawet ją niszcząc. Zaczynając w ten sposób mam na myśli piękną, 18-letnią Pixie Lott, która miesiąc temu wydała swój pierwszy solowy album stanowiący taką właśnie pułapkę zastawioną przez grono producentów oraz wytwórnię chcącą stworzyć z Pixie kolejną popową, sezonową artystkę.

Na okładce piękna Pixie przypomina wspaniałą Duffy oraz mniej wspaniałą lecz kontrowersyjną Lady Gagę. Znalazło się wielu dziennikarzy muzycznych, wielu krytyków, recenzentów omamionych jej pierwszym singlem ("Mama Do") i lansującym ją na następczynię Amy Winehouse, co w porównaniu z całością albumu trochę mija się z prawdą. Owszem, Pixie ma fantastyczny głos i wielki muzyczny talent ale niestety został on skutecznie przykryty tanimi, popowymi aranżacjami pozbawionymi nawet krztyny odkrywczości. Zamiast zalatującego soulem popu Duffy czy też jazzującego funk’u Amy Winehouse, "Turn it up" w znacznej mierze przypomina album "Unwritten" Natashy Bedingfield (jej brat, Daniel Bedingfield, współpracował z Pixie podczas produkcji). Wiadomo, że 18-latką można manipulować, można jej wiele wmówić, dlatego zamiast w pełni autorskiego albumu, "Turn it up" jest kolosem na glinianych nogach nie mającym wiele wspólnego z ambitnym graniem.

Mimo, że da się tego słuchać, mimo, że pojawiają się ciekawe momenty, mimo, że da się zanucić fragment piosenki to i tak ma się wrażenie iż ta płyta wpada jednym uchem, a wypada drugim nie pozostawiając po sobie żadnego śladu w umyśle słuchacza. "Turn it up" po prostu boli swoją naiwnością i megalomanią wynikającą z niebywałej umiejętności kopiowania i naśladowania innych, nijakich artystów, a później podpisania tego swoim nazwiskiem i oczekiwania wielkiego sukcesu.

Myślę, że najoczywistszy target albumu Pixie Lott to grupa gorących gimnazjalistek już od dawna przyzwyczajonych do piosenek opatrzonych lajtowymi samplami, banalnym beat’em czy teledyskami pozbawionymi artystycznego wyrazu. W sumie jak na 18 lat i pierwszy album nie jest aż tak źle. Z podobnymi wokalistkami, w bardzo zbliżonym wieku bywało znacznie gorzej i chyba tylko to w teraźniejszej kreacji Pixie jest pocieszające.


audytor.blox.pl

Spis Pixie Lott – "Turn it up":

01. Mama Do (Uh Oh, Uh Oh)
02. Cry Me Out
03. Band Aid
04. Turn it Up
05. Boys And Girls
06. Gravity
07. My Love
08. Jack
09. Nothing Compares
10. Here We Go Again
11. The Way The World Works
12. Hold Me In Your Arms



(0)
50 Cent - „Before I Self Destruct”
Glassini
09.02.2010
Lepiej późno niż wcale.
Sade - "Soldier Of Love"
Zbigniew Zegler
08.02.2010
Klasa Biznes
Norah Jones - „The Fall”
Glassini
08.02.2010
Mroczne gitary zamiast słodkiego pianina.
Britney Spears - „The Singles Collection”
Glassini
07.02.2010
Przebojowy niezbędnik dla fanów księżniczki popu.
MASSIVE ATTACK - "Heligoland"
Zbigniew Zegler
07.02.2010
W zamian za duszę
Lady GaGa - "The Fame Monster"
glasinni
01.02.2010
Gaga wymiata, czyli "zestaw powiększony" królowej autokreacji.
Joss Stone - "Colour Me Free"
glassini
31.01.2010
Za taki soul można oddać duszę!
Ras Luta - "Jeśli słyszysz"
glassini
28.01.2010
Solowa (i świetna!) płyta wokalisty East West Rockers.
Jamie Cullum - "The Pursuit"
glassini
26.01.2010
Miód na uszy fanów nowego swingu.
PJUS -"Life After Deaf"
Karol Stefańczyk
22.01.2010
Choć od premiery „Life After Deaf” minęły już prawie dwa miesiące, zainteresowanie osobą Pjusa w mediach nie gaśnie.